sobota, 17 sierpnia 2013

Na początku chciałam was gorąco powitać więc witajcie. xd
Wiem że powinien znaleźć się tutaj rozdział ale nie było mnie przez kilka dni ponieważ pojechałam pod namiotem, jutro też mnie cały dzień nie będzie, w poniedziałek pewnie nie będę miała czasu więc rozdział pojawi się we wtorek lub środę najwyżej;>
Ale specialnie dla was nowy bohater a raczej bohaterka;)
Czy przez nią zepsuje się coś w One Direction? Czy będzie chciała stać się sławna przez wykorzystanie naiwnego i zagubionego chłopaka aby zbliżyć się do reszty przystojnych chłopców z zespołu? Może naprawdę się zakocha... A może jednak to będzie przelotna znajomość... Wiadomo jednak że trochę namiesza w życiu chłopców i Diany..
To się okaże już wkrótce.;>
A i chciałam wam podziękować za tyle odwiedzin i komentarzy choć wiem że mogło by być więcej ale i tak dziękuje tym co poświęcają chwilę aby napisać swoją opinię <3
A i proszę aby niejaka Alice Moore podała mi swój email! xd;*
To mój twiterr @Diana_Styless jeżeli masz jakieś pytania pisz;*
Do do zobaczenia;*


Abigail Greese- dwudziestojednolatka która z zawodu jest makijażystką.
Obecnie poszukuje pracy. Lubi spędzać czas na zakupach i imprezowaniu.
Po rozstaniu ze swoim byłym chłopakiem poszła na imprezę gdzie poznała Nialla Horana. 
Wiedząc że pochodzi ze sławnego zespołu postanowiła się z nim ,,zaprzyjaźnić,,.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 15 ;'(

(Włącz drugi raz jeśli będzie koniec piosenki.Miłego czytania.;>)

Z nią jest coraz gorzej, jednak nie chciałem w to wierzyć. Wmawiałem sobie... nawet nie wiem co.
Sami pomyślcie, co byście zrobili gdy by wasza najukochańsza osoba na świecie, lub jedna z nich miała teraz odejść na zawsze. Czy łatwo było by uwierzyć wam w to, że więcej jej nie będziecie mogli zobaczyć? Czy łatwo by wam było jej nie widywać? Nie widzieć codziennie jej uśmiechu, jej głosu, jej samej? Możecie dopuścić do siebie myśl, że więcej jej nie przytulicie nie.. nie zobaczycie?
-Dziękuję. Jednak umiecie śpiewać.-próbowała podnieść kąciki ust do góry-Przepraszam was ale jestem zmęczona. Spać mi się chce.-powiedziała i przeniosła wzrok na mnie-Zawsze będę Cię kochać skarbie.
-Ja ciebie też.-pocałowałem ją w zimne usta a jej oczy po chwili się zamknęły.
Na komputerze obok, kreski zrobiły się proste i zaczęły piszczeć.
-Ej co jest?-spojrzałem na komputer potem na Demi i na moich przyjaciół.
-Przykro mi Niall.-powiedziała Diana i schowała się w ramionach Harrego.
-Ej Demi nie zostawiaj mi. Proszę Cie nie rób mi tego.-mówiłem szarpiąc ja lekko za ramion gdy nagle do pokoju przyszli lekarze.
-Proszę się odsunąć.-powiedział jeden z nich
Ja jednak nie posłuchałem i zacząłem na nich krzyczeć aby coś zrobili. Nie mogli się tak łatwo poddać.
-Mówiliście, ze mamy kurwa2 dni. Ona jeszcze może żyć. Możecie ją uratować... Musicie.-krzyczałem przez łzy
Odciągnął mnie od łóżka Zayn a lekarze zaczeli odpinać od Demi kable. To wszystko stało się tak nagle
 Tak nagle ja straciłem. Tak szybko.
-Dajcie mi się przynajmniej z nią pożegnać.-podszedłem do nich a potem ukląkłem przed łóżkiem którym mieli ja stąd zabrać.
Pogłaskałem ja po głowie, pocałowałem ostatni raz w usta i powiedziałem
-Na zawsze razem. Żegnaj.
-Przykro mi- powiedział jeden z lekarzy i przykryli całą Demi jakimś prześcieradłem.
Widziałem jeszcze jak rodzice Demi przytulają się do siebie i płaczą a potem Demi na odjeżdżającym łóżku zniknęła mi całkiem z pola widzenia...

-Idźcie już.Ja tutaj jeszcze chwile zostanę.-powiedziałem do chłopaków, Moniki, Diany i Wojtka.
Kiedy zostałem sam odwróciłem głowę w stronę marmurowego nadgrobku.

Demetria Lovato
ur.05.10.1990 zm. 24.09.213
Niech odpoczywa w pokoju.

Siedziałem na ławce i patrzyłem na grób w którym spoczywa Demi.
Przed oczyma zaczęły mi się ukazywać wszystkie momenty związane z nią.
Te wszystkie momenty kiedy zastanawiałem się czy ona czuje to samo do mnie co ja czuję do niej. Te nasze nocne spacery. Wakacje w górach, nad morzem. Ta kłótnia kto z której strony śpi, jednak nie mogłem jej się przeciwstawić.Zawsze jej ulegałem. Nie potrafiłem się jej sprzeciwić nawet wtedy kiedy rok temu chciała tuż po kłótni o byle co, zostać sama. Wiedziałem że mnie kocha ale też wiedziałem że ją to zabolało i musiała przemyśleć a ja nie mogłem nalegać. Raz też chciała abyśmy znikneli. Miała problem. Miała za dużo stresu. Nagrywanie płyty i te wszystkie próby nie zważając nawet na to, że przed chwilą wróciła z trasy i że pokłóciła się z siostrą. Ja miałam wtedy koncert. W Nowym Yorku a ona w Londynie. Chciała urwać się z tego wszystkiego a ja zrobiłbym dla niej wszystko.   Dlatego bez chwili zastanowienia wsiadłem w prywatny samolot i przyleciałem po Demi do Londynu apotem zabrałem ją na tydzień do Irlandii. Na początku sprzeciwiała się, mówiła że będziemy mieć dużo problemów potem. I w sumie miała rację bo każda napotkana przez nas osoba prawiła nam morały że koncerty odwołane że Demi straciła rolę w filmie. Ale to nie było ważne. Ona się tym nie martwiła, tylko dziękowała, że się poświęciłem. A jej uśmiech był dla mnie nagrodą. Za to, że była taka szczęśliwa, że ja byłem tak cholernie szczęśliwy mogłem ją porwać nawet na Antarktydę na zawsze.
-Czy to znaczy, że jesteś teraz ze mną?-spojrzałem na niebo
Ale nie czekałem na odpowiedź. Wiedziałem... czułem, że ona tutaj jest. Wiedziałem, że teraz siedzi przy mnie obok.
Nagle poczułem na sobie krople wody. Najpierw jedną, potem druga, a potem kilka kropel znajdowało się na mojej głowie i ramieniu. Popatrzyłem się w niebo z którego zaczęły lecieć niepohamowanie krople deszczu. Zapowiadało się na niezłą burzę.
Deszcz padał coraz mocniej, ale mi to nie przeszkadzało.
Chciałem z nią tu zostać. A najlepiej chciałem aby wróciła ze mną do domu.
Otarłem krople.. tylko nie wiem już czy krople łez czy może deszczu.
Tak trudno mi było się rozstać z nią. Tak bardzo bolał mnie ten widok. Tak bardzo chciałem zmienić to wszystko. Jednak wiedziałem, że muszę dać radę. Musiałem dla niej. Obiecałem, że będę silny.
Popatrzyłem ostatni raz na zdjęcie na grobie i ruszyłem w stronę samochodu którym dojechałem do domu.
Nie zauważyłem nawet, że z popołudnia zrobił się wieczór. Idąc przez salon wszyscy spojrzeli na mnie.
-W końcu jesteś. Już zaczynaliśmy się martwić o ciebie.-spojrzał na mnie Louis
-Nie potrzebnie. Nic mi nie jest.-odpowiedziałem obojętnie
-Zrobiłem kolacje.-powiedział Harry
-Nie jestem głodny pójdę do pokoju.-wyminąłem ich i ruszyłem na górę po schodach.
Usłyszałem tylko głos Diany ,,Trzeba dać mu chwilę spokoju. Musi jakoś do siebie dojść.,,
-Nie chwilę tylko wieczność.-odpowiedziałem sam do siebie i zamknąłem za sobą drzwi.
W pokoju był niezły bałagan. Na całym łóżku zdjęcia moje i Demi, Po podłodze walają się jej ciuchy. W sumie wszystko co było nie na swoim miejscu to rzeczy Demi.
Stwierdziłem, że nie pójdę się myć. Nie miałem na to ochoty. Przebrałem się tylko w jakąś koszulkę która należała do Demi. Ubrałem tez jej cienką szara bluzę i położyłem się do łóżka odgarniając na drugą połowę łóżka zdjęcia. Do nozdrzy dostał mi się jej słodki zapach perfum a po moich policzkach znowu spłynęło kilka łez.

_______________________________________________________________________
No i następny już jest;>
Wiem że późno ale mało komentarzy;c
Gdyby było ich więcej o co bardzo bardzo proszę rozdziały pojawiały by się szybciej;>
Tak więc czekam...
I przepraszam ze jakie kolwiek błędy;*
Do zobaczenia;*

piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 14 :'(


Nie mogłem uwierzyć w to co mi powiedział przed chwilą lekarz. To było nie możliwe. Dlaczego mnie okłamała? Czemu nic nikomu nie powiedziała?
Nie zważając na lekarza, wszedłem do pokoju gdzie znajdowała się Demi a zaraz po mnie reszta.
-Czemu? Czemu nic mi nie powiedziałaś?-spojrzałem na nią ze łzami w oczach
-Przepraszam Niall. Nie chciałam ż... bałam się. Chciałam spędzić z tobą ostatnie dni normalnie. Nie chciałam abyś traktował mnie inaczej. Nie chciałam żebyś cierpiał. Okłamałam Cię mówiąc, że jadę do Ameryki kręcić film. Znaczy poleciałam, ale dla tego, że miałam operację. Chciałam Ci po powrocie powiedzieć. Od jakiegoś czasu chciałam, ale nie umiałam. Nie potrafiłam kiedy widziałam Cie takiego szczęśliwego. Pomyślałam, że lepiej będzie dla Ciebie jak postaram się abyś był przez ten czas jeszcze szczęśliwy. Chciałam żebyś zapamiętał mnie jako osobę którą kocham.-spłynęła jej po policzku łza a ja ją od razu wytarłem.
-Ale przecież wyzdrowiejesz.-złapałem ją za ręke-jeszcze będziemy razem szczęśliwi zobaczysz. Jeszcze będzie okazja do tego by udowodnić jak bardzo się kochamy. Choć ty nie musisz mi nic udowadniać bo ja to wiem.Prawda panie doktorze? Ona jeszcze wyzdrowieje.
-Niestety nie. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Pani Demetria Lovato zgłosiła się do nas kilka miesięcy temu z bólem głowy i częstymi omdleniami. Na początku myśleliśmy, że to nic groźnego. Mogło to być ciąża lub jakiś wirus. Cokolwiek. Dlatego musieliśmy wykluczyć wszystkie skutki. I przy ostatnich badaniach nie mogliśmy uwierzyć, że nasza pacjentka przy tak silnej chorobie jeszcze żyje. Na nowotwór raka choruje bardzo mało ludzi. Nie będę państwu dokładnie mówił co to jest bo wiem że nie najlepszy moment ale jest to choroba nieuleczlana. Staraliśmy się aby nasza pacjentka żyła jak najdłużej i udało nam się ale po kilku dniach nastąpił nawrót i została nam operacja w Ameryce jednak i to nie pomogło. Nic więcej nie udało nam się zrobić. Nasza pacjentka była w zaansowanej chorobie przy której mało mogliśmy zrobić. Jedynie przedłużyc jej życie o conajmniej rok. Jednak jak mówiłem nastąpiły komplikacje i zostało nie wiele czasu.
-To znaczy ile dokładniej?-popatrzył się na doktora Liam
-Dzień, góra dwa. Przykro mi. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Zapraszam potem do mojego gabinetu odpowiem na pytanie jeżeli państwo mają i po odbiór dokumentów.-spuścił głowę doktor i wyszedł mówiąc, że jeszcze musi zadzwonić do rodziców Demi.
-To jest nie prawda. Demi kochane powiedz, że to jakiś żart.-mówiłem coraz ciszej przytulając ją do siebie.
Jak to możliwe? Ona nie może mnie tak samego zostawić. Przecież ją kocham. Byliśmy razem i tak miało zostać. Nie mogę uwierzyć w to co teraz się wydarzyło. To jakiś koszmarny sen z którego bym się najchętniej teraz obudził. To nie może dziać się na prawdę. Nie mogłem uwierzyć, że za kilka dni, że nawet już dzisiaj w nocy mogę ja stracić, że mogę stracić miłość swego życia, osobę bez której sobie go nie wyobrażam.
-Niall przepraszam. Przepraszam, że cię zawiodłam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.-mówiła do mnie przez łzy
-Nie masz za co przepraszać, Jestem z tobą i zostanę. Ułoży się jakoś zobaczysz... Ciii.... Nie płacz... Kocham cię i nigdy nie przestanę.

<...oczami Diany...>

Siedzieliśmy w pokoju w ciszy i czekaliśmy? Ale na co? Na to, że ważna osoba miała odejść z naszego życia? Demi która była więcej niż kumpelą miała odejść? To chyba jakaś kpina.
Jakiś czas temu wszystko było tak jak powinno być. Zayn był szczęśliwy z Carolin, Liam miał nadzieje, że będzie mógł dzielić się swoim szczęściem z Moniką, ja nie miałam wypadku a Niall... Właśnie. Nasz kochany blondasek nie wiedział, że straci swoją miłość w taki sposób.Jak mogło się to wszystko tak zmienić? I to w tak szybkim czasie.
A teraz? Teraz Niall siedzi z Demi na łóżku i próbuje nie płakać. Zayn patrzy się w jakiś nieokreślony punkt, Louis siedzi ze spuszczoną głową a Liam próbuje już nie płakać. Widziałam jak już nie wytrzymał i łzy same zaczęły lecieć. Ale nie dziwie mu się. On najbardziej poza Niallem przyjaźnił się z Demi, z tego co wiedziałam byli dla siebie prawie jak rodzeństwo. To w sumie dzięki Liamowi się poznali. On się z nią przyjaźnił od dawna wiedział o tym, że Demi jest nieszczęśliwa tak jak blondasek więc chciał zamienić dwa cierpiące serca w pełne miłości i uśmiechu choć w sumie tego drugiego tak bardzo im nie brakowało. Jednak gdy przyprowadził Nialla na imprezę on go wyprzedził i sam dostrzegł Demi, znaczy zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Kiedy się zaprzyjaźnili płomień między nimi wzrastał do takiego stopnia, że sami przyznali, że nie mogą bez siebie żyć. Z tego co mi opowiadał Liam, Louis podsumował to w taki sposób, że nie mogą bez siebie żyć tak jak Niall nie może żyć bez jedzenie więc im wierzy.
A teraz oboje tracą ważną, a może i najważniejszą osobę swojego życia. Jakie to wszystko potrafi być beznadziejne. Przypadek?
-I co teraz będzie?-spytałam przenosząc wzrok na Harrego który też był zamyślony
-Nie wiem. W tym momencie nic nie wiem.-Powiedział i przytulił mnie do siebie
Chciałam coś powiedzieć ale nie wiedziałam co. Pewnie nie tylko ja chciałam aby to wszystko inaczej wyglądało. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się żeby każdy siedział taki smutny.
A Demi? Widziałam, że jest słaba. Z sekundy na sekundę była słabsza. Miała bladą twarz a do ciała miała przyczepione tysiące kabelków. Ledwo co się trzymała. Gorzej się chyba jeszcze czuła  gdy widziała nas wszystkich zdołowanych. Ale co mieliśmy robić?


-Już jestem. Przepraszam, że nie szybciej ale te korki...-powiedziała wchodząc do sali Monika po czym podeszła do Demi i ją przytuliła.
-Nic nie szkodzi. Mam nadzieje, że nie narobiłam ci problemów.
-Jakich problemów? To nie jest ważne. Najważniejsza jesteś teraz ty.
-Jak zawsze Monika miła i próbująca wesprzeć kogoś, zostawiając wszystko na sam końcu.-pomyślałam spoglądając na nią
-Demi nie wiem co mam ci powiedzieć. Tak bardzo mi przykro.- złapała ją za ręke Monika
-Nic nie musisz mówić ważne, że jesteś i dziękuje ci za to. Tak jak samo jak wam dziękuje, że tu przyszliście.-spojrzała tym razem na nas.-Ale nie martwicie się o mnie ja już jestem gotowa.
-Nie mów tak. Nie możesz tak myśleć.-spojrzał na nią Niall
-Ale tak jest. I nie jest mi z tym źle. Źle mi jest z tym, że muszę was zostawić. Nie musicie się tak zachowywać. Bądźcie sobą abym mogła was uśmiechniętych zapamiętać. Nigdy was nie zapomnę. Nigdy cię kochanie nie zapomnę.-popatrzyła się Niallowi w oczy-Złe jest to, że Cie zostawiam ale ciałem bo duchem zawsze będę przy tobie.
-Nie mów tak. Ty nie odchodzisz. Nie pozwolę Ci tak myśleć. Nie możesz..-powiedział i wybiegł z sali
-Spokojnie. Rozumiem go. Musi pobyć chwilę sam. Za szybko to na niego spadło. -próbowała się uśmiechnąć do nas Demi
-Za szybko to on może zaraz ode mnie dostać a nie odstawia jakiś teatrzyk.-powiedziałam a każdy w końcu wysilił się na szczery uśmiech-Pójdę za nim.
Wyszłam z sali i ruszyłam za Niallem. Znalazłam go po chwili na końcu korytarza. Siedział skulony na podłodze i opierając się o ścianę.
-Niall co ty robisz? Ona cię potrzebuje a ty sobie tak po prostu wychodzisz? Chcesz ją teraz z tym wszystkim samą zostawić? Wiem, że jest ci teraz trudno ale...
-Skąd możesz to wiedzieć? Nic nie wiesz. Masz Harrego i jak widać on się nigdzie nie wybiera i nie ma zamiaru.
-Może i tak ale kiedy zabrakło mojej mamy byłam bardzo mała, pamiętam jednak, że co wieczór pytałam się taty kiedy ona wróci. Strasznie mi jej brakowało a z czasem coraz bardziej. Jednak wiedziałam, że muszę być silna. Musiałam. Widziałam jak bardzo bolały tatę pytania o mamę. Co wieczór zadawałam sobie pytanie dlaczego tak się stało? Dlaczego mi Bóg zabrał mamusię? Nie mogłam tego zrozumieć. Jednaka z czasem uświadomiłam sobie, że nie mogę cały czas być smutna musiałam pomóc tatowi by był szczęśliwy. Nie chciałam się nad sobą użalać. Chciałam aby mama była ze mnie dumna nawet gdyby jej przy mnie nie było.-powiedziałam a on w końcu na mnie spojrzał.
W jego oczach można było dostrzec smutek i ból. Ale jak można mu się dziwić?
-Diana przepraszam. Ja po prostu nie wiem co mama zrobić, nie wiem co mam jej powiedzieć. Tak nagle to na mnie spadło. Nie umiem się normalnie zachować. Chciałabym jej pomóc ale czuję się bezsilny. A ta bezsilność tak cholernie boli.
-Nie musisz jej nic mówić. Po prostu z nią bądź do końca. Niech wie, że naprawdę jest dla ciebie ważna. Pozwól aby mogła być z tobą przez ten czas. Przytul ją możesz nawet milczeć ważne żebyś był przy niej. Jak widać Niall musiało tak być. To było jej przeznaczone i nic się w tym momencie nie da z tym zrobić. Wiem, że to co powiedziałam było głupie ale tak jest. Rozumiem co teraz czujesz ale pomyśl co ona może czuć. Musisz być silny dla niej. Zrób to dla niej.-przytuliłam go po czym wstałam i podałam mu dłoń-Chodźmy
-Dziękuje.-wytarł łze i ruszyliśmy w kierunku sali w której znajdowała się Demi.
-Czemu tutaj siedzicie?-spytałam
-Są u niej rodzice. Chcieliśmy aby byli chwile sami. Jej mama ciągle płakała. Musiała chwilę pobyć na osobności z córką-odezwał się Louis
Stałam oparta o ścianę patrząc się na drzwi które były na wprost mnie. Niby zwykłe drzwi ale wydawały mi się ciekawe.
-Idę do bufetu chce ktoś coś?-przerwał mi nagle moje "myślenie" o drzwiach Liam
Nikt nic nie odpowiedział a on zrozumiał, że znaczyło to nie. W sumie to dobrze zrozumiał.
-Ja chcę kawę. Nie piłam wgl a już jestem zmęczona. Choć pójdę z tobą.-powiedziała Monika i ruszyli razem w stronę bufetu. Kiedy zniknęli nam z oczu powróciłam do bezsensownego patrzenia się na drzwi jednak nie na długo bo Harry stanął przede mną i mocno mnie przytulił. Tego mi właśnie teraz trzeba było. Miałam szczęście, że mogłam mieć przy sobie kogoś takiego. Miałam szczęście, że miałam przy sobie Harrego.

<...Oczami Nialla...>

Nie zauważyłem nawet kiedy zrobił się wieczór. Ten dzień za szybko zleciał.
Po wizycie rodziców i sióstr Demi, zostałem z nią sam w sali.
-Widzisz Niall właśnie tego chciałam uniknąć. Nie chciałam aby oni przeze mnie płakali. Nie chciałam aby ktokolwiek płakał.
-Jesteś dla nas za bardzo ważna żebyśmy pozwolili Ci odejść. Nie umiemy się cieszyć gdy bliska nam osoba odchodzi od nas. Ja nie umiem. Przepraszam, że dzisiaj się tak zachowałem, że zostawiłem Cię samą. Powinienem być z tobą, ale ta wiadomość tak... nie mogę uwierzyć, że to może być nasz ostatni wieczór. Nie poradzę sobie bez ciebie. Ty po prostu musisz wyzdrowieć.Nie zostawiaj mnie Demi samego proszę Cię.-mówiłem płacząc jak małe dziecko któremu odebrało się zabawkę.
-Kochanie poradzisz sobie, musisz. Musisz mi obiecać że sobie poradzisz. Obiecaj. Obiecaj, że będziesz beze mnie szczęśliwy ale że nigdy nie zapomnisz.- popatrzyła mi się w oczy a ja ją delikatnie pocałowałem
-Obiecuję, że nigdy nie zapomnę ale nie mogę obiecać, że będę bez ciebie szczęśliwy. Musisz, obiecaj. Bez względu na wszystko poradzisz sobie. Wierzę w Ciebie. Pokonasz każdą przeszkodę na swojej drodze. Niall spójrz na mnie.-podniosła mój podbródek tak, że nasze oczy się spotkały-Patrz uważnie... znaki kryją... się wszędzie. One pomogą... pomogą Ci przetrwać. Ja Ci w tym na początku mogę pom... pomóc. Zacznij od szafki pod telewizorem... w salonie. Kocham Cię rozumiesz?-mówiła coraz słabszym głosem
-Ja ciebie też. Najbardziej na świecie.
-Wiem to.-uśmiechnęła się delikatnie-Ale proszę nie płacz już tak musi być.-wytarła swoją zimną dłonią moje łzy
-Tak bardzo się Demi boję. Tak bardzo boję, się że Cię stracę.
-Ale ja zawsze będę przy tobie. Nie wyobrażasz sobie jak blisko.
-Ale ja nie chcę żebyś była blisko mnie. Chcę żebyś była obok.-przytuliłem ją i w tym momencie do pokoju weszli nasi przyjaciele.

http://www.youtube.com/watch?v=xGPeNN9S0Fg

-Cześć siostrzyczko.-przywitał się Liam
-Cześć. I ty też płaczesz? Obiecałam Ci kiedyś, że nigdy nie będziesz przeze mnie płakał i, że zawsze będziemy przy sobie...
-Ale ty odchodzisz, zostawiasz mnie samego.I z kim ja teraz będę się śmiał i komu będę pomagał jak nie swojej najlepszej przyjaciółce?-złapał ją za rękę
-Posłuchajcie mnie wszyscy.-próbowała się podnieść Demi ale, że nie była w stanie dlatego mu stanęliśmy koło łóżka-wiecie o tym, że boli mnie to, że muszę was opuścić. Starałam się wygrać z chorobą chociaż na jakiś czas abym mogła zostać z wami ale nie udało się. Więc chciałam wam powiedzieć, chciałam was jakoś przygotować ale nie potrafiłam.  Powiedzieć komuś, że się umiera nie jest takie proste. Mi też nie jest łatwo.-mówiąc to patrzyła po kolei na nas a każdy płakał-i rozumiem, że teraz może być wam trudno za co was przepraszam ale ja będę z wami. Zawsze będę w naszym apartamencie. Będę siedziała w salonie i patrzyła się na was, będę na waszych koncertach, będę za wami wszędzie chodzić. Będę przy was ale wy nie możecie się zmienić. Każdy z was musi pozostać sobą. Musi być taki jak do tej pory, musicie się nawzajem kochać i sobie pomagać. Musicie być blisko siebie. Nie chcę byście przeze mnie oddalili się od siebie. Musicie być ze sobą na zawsze. Wiem, że wam będzie smutno i, że będzie wam mnie pewnie brakować za co wam dziękuję ale macie przed sobą całe życie. Musicie z niego korzystać podwójnie za siebie i za mnie. Diana jako jedyna jesteś z nich najodpowiedzialniejsza, oprócz Liama ale on nie będzie chyba umiał się nimi wszystkimi zaopiekować. Dlatego musisz zrobić to ty. Musisz dbać o swojego Harolda, musisz Louisowi kupować marchewki, kiedyś to robiłam ja...
-Twoje były zawsze najlepsze.-przerwał jej Lou
-Diany też będą dobre. Musisz zaopiekować się moim Niallem przez jakiś czas. Musisz go karmić i pilnować aby przez pewien czas po mojej śmierci nie zrobił czegoś głupiego. Chciałabym aby Lou i Harry nie pozabijali się nawzajem tylko dalej kochali. Pamiętaj, że jak zepsujesz Zaynowi włosy przytul go i powiedz, że i tak świetnie wygląda wtedy nie będzie już taki zły. A o Liama musisz pilnować aby tyle się nie przemęczał, ale tym pewnie może się zająć ktoś inny.-spojrzała znacząco na Monikę która się zarumieniła
-Obiecuję, że zadbam o naszych chłopców.-powiedziała Diana
-I mam nadzieję, że ty i Monika będziecie szczęśliwe. Jesteście odpowiedzialne i bardzo dojrzałe dlatego wiem, że zrobicie wszystko by wy i chłopcy byliście szczęśliwi. Przepraszam, że tak bardzo was krzywdzę i zostawiam samych ale nie mam wyjścia. Nie wiem czemu mnie to spotkało ale bardzo was kocham. Chciałabym abyście mi chłopcy ostatni raz zaśpiewali.-spojrzała na mnie a ja pokiwałem do chłopaków na znak abyśmy spełnili jej prośbę .

_________________________________________________________________________
BEZNADZIEJA BEZNADZIEJE BEZNADZIEJE
Bez sensu trochę ten rozdział. Ale może wam się spodoba. Czekam na komentarze ;>
Przepraszam za błędy.;)
I może uda mi się pod koniec tego tygodnia wstawić następny rozdział. znaczy będę robić wszystko aby tak się stalo.:)
diana xx

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 13 :'(


Rano miałam jechać do apartamentu po swoje rzeczy. Jednak moim problem było to, że nie miałam w co się ubrać. Moją ostatnią pomocą była Demi, którą poprosiłam o jakieś ciuchy. Kiedy Demi dała mi taki zestaw;


pojechałam do swojego apartamentu po rzeczy. Spakowałam wszystko, pożegnałam się z Moniką i wróciłam do Harrego znaczy terasz naszego apartamentu. Głupio mi było zostawiać Monikę samą, ale na szczęście miał wprowadzić się do niej Wojtek więc byłam trochę spokojniejsza, obiecałyśmy sobie jednak, że będziemy się bardzo często widywać.
Gdy Harry pokazał mi szafkę do której mogę włożyć swoje ciuchy zadzwoniła Kate i powiedziała, że mam na szczęście urlop.
Po skończonej rozmowie mogłam wrócić do sprzątania.
-Boże nareścię skończyłam.- powiedziałam siadając w salonie koło Demi
-To co może mały wypad na miasto?- popatrzyła się na mnie
-Ale tylko dziewczyny.- uprzedziłam Louisa kiedy widziałam, że się uśmiechał-To ja idę się w coś przebrać i zadzwonię po Monikę i możemy iść. Ale ktoś mi musi pomóc się przebrać bo sama nie dam rady.
-Ja Ci kochanie z przyjemnością pomogę.-poruszał zabawnie brwiami Harry i ruszył za mną do pokoju.
Zrobiłam lekkie makijaż, rozczesałam włosy i wyciągnęłam z szafy taki strój;

-Poczekaj już Ci pomagam.- podszedł do mnie Harry i pomógł mi ściągnąć sweter i spodnie po czym dodał:- Nigdzie nie idziesz.
-Słucham? -spytałam zdezorientowana a on w odpowiedzi wziął mnie na ręce i położył na łóżku-Harry co ty wyprawiasz?
-Nie mogę pozwolić mojej dziewczynie iść beze mnie na miasto samej, bo już do mnie na pewno nie wróci.-zrobił smutne oczy i się do mnie mocniej wtulił
-Nie idę sama, tyko z dziewczynami i wrócę, a teraz mnie puść bo muszę iść.
-A jak ktoś Cię porwie? A w tej bieliźnie możesz tu ze mną zostać.- zaczął mnie całować po brzuchu
-Styles głupku to łaskocze.
-A jak mi się będzie nudziło? Razem coś fajnego możemy zrobić.
-Wieczorem coś fajnego zrobimy obiecuję a jak mi nie pomożesz ubrać tej sukienki zawołam Louisa, on mi na pewno pomoże.-zagroziłam wiedząc że zmięknie
-No dobra ale i tak wieczorem ją z ciebie z ciągnę.
Kiedy byłam gotowa poszłam do salonu po Demi
-Możemy już iść.-powiedziałam do Demi
-W końcu. Już myślałam że Ci się coś stało.
-Nic mi nie jest, tylko Harry…
-Nie chcemy tego słyszeć.-przerwał mi nagle Louis zatykając uszy-To co ty robisz z Harrym albo on z tobą niech nie ujrzy światła dziennego.
-Louis jesteś psychicznie chory.-podsumował Niall
-Chyba ty.
-Obaj macie coś nie tak z głową.-popatrzył na nich Liam
-To do wieczora.-pożegnałyśmy się i wyszłyśmy, zamykając za sobą drzwi
Pojechałyśmy najpierw po Monikę a potem skierowałyśmy się do Centrum Handlowego.
Jako pierwszy sklep przez nas odwiedzony to sklep z sukienkami.
Wchodząc do środka zrzuciła mi się od razu w oczy morska sukienka która wyglądała tak;


-Śliczna ta sukienka prawda?- podeszła do mnie Demi
-Tak podoba mi się. Na wieczorne wyjścia z Harrym byłaby idealna.
-Zmierzą ją. Na co czekasz?
-Nie.Widzisz w jakim stanie mam rękę? Dużo czasu by mi zajęło mierzenie jej. Innym razem ją kupię. Naprawdę, ale ta też jest śliczna.-wskazałam na sukienkę w szaro-białe paski na szelkach którą miała w ręku.
Monika natomiast znalazła sobie sukienkę całą białą w kwiatki do samych stóp. Kiedy dziewczyny zapłaciły za zakupy wyszłyśmy ze sklepu.
-Poczekajcie tu na mnie chwilę. Muszę wrócić do sklepu, ponieważ coś zapomniałam.- wróciła się Demi jednak po 5 minutach była już z nami i ruszyłyśmy dalej.
W następnym sklepie znalazłam piękne czarne szpilki z ćwiekami na platformie, kupiłam sobie też łososiowe balerinki z kokardką na przodzie. Natomiast w innym sklepie znalazłam jasno błękitny kapelusz i kremową torebkę.
Odwiedziłyśmy chyba wszystkie sklepy jakie tam były. Ostanie rzeczy jakie kupiłyśmy to przeróżna biżuteria i kaszmirowy sweter który znalazła Monika.
Nie zapomniałyśmy oczywiście o prezentach dla chłopaków.
Torby pełne zakupów dałyśmy ochroniarzom którzy musieli za nami wszędzie chodzić.
Na koniec naszego miłego dnia po spotkaniu z fanami poszłyśmy do baru. Zamówiłyśmy sobie cappucino
 i ciastko. Czekając na nasze zamówienie nie obyło się bez śmiechu jak to zawsze w naszym gronie bywało.  Kiedy zobaczyłam kłócącą się parę w oddali przypomniałam sobie, że miałam porozmawiać z Moniką o Liamie.
-Ej Monika my mówimy sobie wszystko prawda?- popatrzyłam się na nią
-Tak a czemu pytasz?
-Chodzi mi o ciebie i Liama. Czy ty coś do niego czujesz?
-Nie skąd ci mogło to przyjść do głowy? Nie. Przecież jestem z Wojtkiem i jego kocham.
-Jesteś tego pewna? Mnie nie okłamiesz. Zresztą to wdać jak wy na siebie patrzycie. Tak jak ty patrzysz na Liama nie patrzyłaś nawet kiedyś na Wojtka.
-Tak naprawdę to Diana pogubiłam się w tym wszystkim już sama. Co wieczór zadaję sobie to pytanie. Ale nigdy nie otrzymuje dokładnej odpowiedzi. Na początku myślałam, że między mną a Liamem coś będzie, jest przecież takim miłym, wrażliwym i opiekuńczym chłopakiem. Zaraz po tym jak się pierwszy spotkaliśmy nie mogłam przestać o nim myśleć. Każdej nocy mi się śnił, a w dzień cały czas miałam go przed oczyma. A do tego zaprzyjaźniliśmy się i nie dość, że jest prawdziwym przyjacielem na którego mogę zawsze liczyć jest też chłopakiem o jakim marzyłam. Ale pojawił się Wojtek i to co do niego czułam w pewnym stopniu powróciło. A skoro po tylko latach jestem z Wojtkiem to znaczy, że tylko z nim chce być.
-Nie chcę się wtrącać bo nie znam za bardzo tego Wojtka, ale z tego co wiem to nie jest miłość.- spojrzała na Monikę Demi- Ty go kiedyś kochałaś, ale nie byłaś darzona tym samym uczuciem prawda? A skoro teraz z nim jesteś to może dlatego, że coś do niego czujesz, ale w większym stopniu dlatego, że masz przy sobie to o czym marzyłaś od dawna choć nie wiesz, że ci to już nie jest potrzebne.
I te lata przez które się nie spotykaliście sprowadziły do tego, że twoja miłość do niego z czasem wygasała. Jednak po pewnym czasie poznałaś Liama i widzisz w nim wszystko co widziałaś w Wojtku a nawet i więcej. Więc wychodzi na to, że z Wojtkiem jesteś tylko dlatego, że nie chcesz stracić coś za co kiedyś oddałabyś życie. A Liam jest całym twoim życiem i go pokochałaś a jeszcze bardziej byłaś szczęśliwsza kiedy wiedziałaś, że on też coś do ciebie czuje i bylibyście pewnie teraz razem gdyby nie Wojtek prawda?
-Myślałaś Demi może o psychologii zamiast o karierze muzycznej?- zaśmiałam się
-Jestem 2 w 1.-uśmiechnęła się do nas -Ale Monika chodzi mi po prostu o to żebyś nie robiła nic na siłę, bo przez to cierpisz ty i oni. I wiem, że cokolwiek nie zrobisz to i tak ktoś ucierpi, ale takie jest niestety życie. Pamiętaj, że w miłości nie powinno być wątpliwości, bo albo się kocha albo nie. Ale nie będziemy teraz o tym rozmawiać to jest tylko twoja decyzja i jaką podejmiesz będzie na pewno dobra. Uśmiechnij się będzie dobrze.-przytuliła ją
-No właśnie będzie dobrze. A jak nie wiesz kogo wybrać zawsze zostaje Ci tamten facet z tymi wielkimi uszami.- wskazałam na faceta który siedział kilka stolików dalej i cały czas się na nas patrzył po czym zaczęłyśmy się śmiać
Gdy zjadłyśmy poszłyśmy do samochodu razem z naszymi ochroniarzami i ruszyłyśmy do domu.
-Musimy kiedyś to powtórzyć. Do zobaczenie.-pożegnała się z nami Monika
Chciałyśmy aby pojechała z nami, ale miała ochotę tylko na kąpiel i nic więcej.


Przed apartamentem znowu spotkałam dziennikarzy ale powiedziałam, że jesteśmy z Harrym razem i nie zamierzamy się rozstać a potem weszłam do środka nie czekając na ich reakcje.
-Cześć już jesteśmy.-powiedziałam wchodząc do naszego apartamentu
-W końcu. Jak można tak długo chodzić po sklepach?-podszedł do nas Niall i pocałował Demi- Stęskniłem się za tobą.
-Jak słodko razem wyglądacie.- wyciągnęłam szybko aparat z torebki i zrobiłam im zdjęcie
Zaniosłyśmy zakupy do pokoi i wróciłyśmy do salonu gdzie mieliśmy oglądać film.
Po drodze zahaczyłam o pokój Zayna. Leżał na łóżku i patrzył się w sufit.
-Ej Zayn wszystko dobrze?- spytałam
-Nie nic nie jest dobrze. Nie odbiera ode mnie telefonów. Dzwoniłem i pisałem sms milion raz i nic. Nie wiem już co mam robić. Tak bardzo bym chciał aby była teraz tu ze mną.
-Ej spokojnie. Jakoś się ułoży to wszystko. Zobaczysz.  Razem coś wymyślimy. Jutro ja do niej zadzwonię bo dzisiaj już jest późno. Będziesz jeszcze szczęśliwy.
-Zrobisz to dla mnie?- spytał- Choć w sumie nie opłaca ci się dzwonić bo i tak na pewno nie odbierze.
-Coś wymyślę. A ty idź spać i nie myśl tyle o tym. I tu masz małą niespodziankę ode mnie Moniki i Demi.- pokazałam mu czarną czapkę z nadrukiem ,,Vas happenin?,,
-Nie umiem o niej nie myśleć ale dziękuję i za czapkę też.-przytulił mnie
-Nie zapomnieliśmy też o was chłopcy.-powiedziałam kiedy byłam już w salonie i rozdałam każdemu prezent
Niall dostał koszulkę z Justinem Bieberem. Louis czerwone szelki. Do Liama powędrowała fioletowa koszulka z nadrukiem ,,Big Daddy,,. A Harry dostał bandamkę z flagą UK.
-To jaki film oglądamy?-spytał Niall który dziękował nam z milion razy za koszulkę
-,,Wzgórza mają oczy,,?- zaproponował Liam
Przy okazji dołanczając się do nas przyniósł każdemu oprócz mnie i Demi piwo.
-Tylko nie horror.-popatrzył się na Liama Harry
-Może to ty Harry powinieneś usiąść Dianie na kolanach co?- zaśmiał się Louis
-Nie martw się będę się bała razem z tobą- cmoknęłam go w czoło
Oglądaliśmy film gdzie dla nikogo nie był straszny, bo każdy albo się śmiał z niego albo wgl go ten film nie interesował oprócz Harrego i mnie.
Czasami były straszne fragmenty, ale kiedy oglądam z kimś mniej się boję natomiast Harry cały czas się chował za moim plecami i mocno przytulał. Po pewnym czasie zrobiłam się trochę śpiąca.
-Chodź idziemy do pokoju.-wziął mnie na ręce Harry
-A wy gdzie?- spytał Louis
-Do lasu.-odpowiedział sarkastycznie Harry
-Ale Harry nie odchodź ode mnie tak szybko.-zrobił smutną minę Lou- Smutno będzie mi bez ciebie
-Teraz chce rozwodu. Ranisz mnie. Została mi tylko Diana.
-Odebrałaś mi Harrego tak łatwo, że mną nie wygrasz.- powiedział wysokim głosem Lou a ja się zaczęłam śmiać.
-Harry rozsuniesz mi zamek?- spytałam kiedy byliśmy już w sypialni
-Tak… Przepraszam.
-Ale za co?- popatrzyłam się na niego pytająco
-Za tą rękę. Bo gdy by nie ja to byś tyle nie miała z nią problemów i łatwiej…
-Harry to nie twoja winna. Przecież to ty nie spowodowałeś wypadku. I nie chcę o tym więcej słyszeć. Jasne?
-I tak wiem swoje i przepraszam i okey.- powiedział i ściągnął ze mnie sukienkę
Gdy on sam był w bokserkach zgasił światło i położył się do łóżka.
-Mówiłem ci dzisiaj rano, że nie będziesz w tej sukience długo chodziła i nie stój tam tyle tylko chodź tu do mnie bo się nie mam do kogo przytulić.
-W nocy będzie mi na pewno zimno.
-Nie szkarbie ze mną.-pocałował mnie w usta- a ta czarna bielizna wgl ci nie pasuje, powinienem ją z ciągnąć z ciebie.
-Zawsze możesz spać w wannie jeżeli Ci się coś nie podoba.
-A czy mi się coś nie podoba? Nic takiego przecież nie mówię.
-No właśnie słońce słyszę.
Bawiłam się jego opuszkami palców gdy poczułam, że całuje mnie w ramię a następnie jeździ ręką po brzuchu.
-Ej Harry. To łaskoczę, przestań.- odsunęłam się od niego na koniec łóżka
-No dobra ale chodź tu.
-Nieee. Przytul się do poduszki.
-Ej no bo się fochnę.
-Dobra idę tylko się nie fochaj.
-Zaltowałem.- zaczął dalej mnie łaskotać
-Koniec poddaje się.- powiedziałam kiedy przestałam się śmiać i się do niego przytuliłam.
-Kocham Cię wiesz?
-Nie wiem
-No to wiedz że cię kocham. Kocham to, że mogę zobaczyć twoje piękne oczy każdego ranka. Kocham to w jaki sposób ze mną rozmawiasz i mówisz do mnie słońce. Kocham to, że jesteś szczera i wiem, że mogę na ciebie zawsze liczyć. Kocham w tobie to, że pomimo tego jak cię ranię ty jesteś ze mną. Kocham cię za to jaka jesteś a najbardziej za to, że wgl, że mną jesteś. Kocham Cię za twoich 6 różnorodnych uśmiechów. -Ile?-uśmiechnęłam się
-6. 1 uśmiech masz gdy cię ktoś rozbawi, 2 taki bardziej grzecznościowy, 3 kiedy snujesz plany, 4 kiedy żartuje z siebie, 5 kiedy jesteś speszona a 6 kiedy rozmawiasz o przyjaciołach. Kocham cię za wszystkie drobnostki. Kocham cię i nigdy już szkarbie nie przestanę.-mówiąc to patrzył mi się w oczy, nie widziałam tego ale czułam to, że w tym momencie patrzy mi w oczy- Ej ty płaczesz? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie po prostu… Też Cię bardzo kocham i nie wyobrażam sobie żebym wgl kogoś innego pokochała.
-No i niech tak pozostanie.-powiedział po czym mnie mocno pocałował.
Trzymał mnie za plecy a swoimi ustami jeździł po moich ustach, po chwili położył mnie na sobie ale nie na długo.
-Ała moja ręka.-zeszłam z niego
-Oj przeprasza.-przytulił mnie-nie mogę się doczekać aż w końcu z ciągnął ci ten gips.
-No ja też.- cmoknęłam go w usta, schowałam się w jego ramionach i poczułam jak zamykają mi się powieki.

<…Oczami Liama…>

 Rano gdy jedliśmy śniadanie do kuchni przyszli Harry i Diana.
-O cześć gołąbeczki. Jak się wam spało?- spytałem
-Dlaczego porównujesz ich do Kevina?-popatrzył na mnie Louis- Kevin jest jedyny w swoim rodzaju a oni są nie powiem jacy i ty smiesz ich porównywać? Nigdy tego nie rób.-popatrzył na mnie ze złością a ja zacząłem się tylko śmiać
-No ok to jeszcze raz. O cześć. Jak wam się spało?
-A dziękuje dobrze. A wam?- usiadła na moich kolanach Diana
-Mi też i chciałabym jeszcze dobrze tak spać przez długi czas, ale gdy widzę minę Harrego gdy siedzisz tak na moich kolanach boję się, że więcej dobrze spać nie będę.-powiedziałem cicho
-Eeee tam nie przejmuj się nim. Jesteśmy przyjaciółmi nie? I dziękuję, że pomimo tego, że nie jesteś z Moniką chcesz się z nią przyjaźnić.- powiedziała i mnie przytuliła po czym powiedziała na ucho:- Ale zawsze można wszystko zmienić.
-Ekchem.- chrząknął Harry- Może my wam przeszkadzamy co?
-Ty kochanie nigdy.- pocałowała go w usta Diana i usiadła tym razem u niego na kolanach a Harry ją objął
Ja myślałem o tym co mi powiedziała Diana. Może miała rację. Może powinienem zrobić coś aby Monika ze mną była. Ale z drugiej strony powiedziała, że kocha Wojtka. Tyle na niego czekała więc pewnie jest szczęśliwa a ze mną chce się tylko przyjaźnić. Więc może niech tak zostanie. Tak chyba będzie lepiej. Kocham ją, ale nie chce jej przez to sprawiać problemów. Jakoś to wszystko samo musi się rozwiązać ja  tylko muszę poczekać.
Siedzieliśmy przy stole a raczej niektórzy bo Niall zabierał Louisowi marchewki a on udawał, że płacze. Tak zabawnie to wyglądało, że nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu.
-Ty.-wskazał palcem na Nialla- zapłacisz mi za moje marchewki,
-Ale mnie tutaj nie ma przecież.-uśmiechnął się do niego sztucznie i uciekł na górę
-I czemu się ze mnie śmiejesz?-spoważniał Louis i podszedł do Harrego-To mnie rani. Zawiodłem się na tobie a myślałem, że jeszcze się zmienisz.
-Ja się śmieję? Gdzieżby ja?-myśląc, że jakoś siebie obroni zaczął udawać, że kaszle
-Tak ty bezduszny człowieku. Szkoda by było gdy by ktoś wylał sok na twe zacne loczki Haroldzie.
-Nie zrobisz tego. Dopiero co je ułożyłem i przecież nie tylko ja się śmiałem. Diana pomóż.-popatrzył się błagalnie na dziewczynę 
-Nie. Ja się w to nie mieszam. Tutaj kochanie sam sobie musisz poradzić-zaczęła się śmiać i odeszła od nich w bezpieczne miejsce.
-Weźcie ogarnijcie się bo wam zaraz sam coś zrobię.-powiedziałam już trochę zdenerwowany, ale patrząc na tych idiotów dodałem;-A zresztą. Jak dla mnie możecie się pozabijać tylko ja tego Paulowi mówić nie mam zamiaru.
-Dzwońcie po pogotowie.-krzykną nagle Niall przywołując nas do porządku


<...Oczami Nialla....>

-Ale mnie tu przecież nie ma.-uśmiechnąłem się niewinnie do Louisa i uciekł na górę do swojej sypialni
Wchodząc zobaczyłem, że Demi jeszcze spała. Tak ślicznie wyglądała. W sumie zawsze tak wyglądała od kąt pierwszy raz zobaczyłem ją na imprezie. Nigdy nie zapomnę jaki miała błysk w oku kiedy stała na środku parkietu i patrzyła się na mnie.
-Tak bardzo cie kocham. Tak bardzo cieszę się, że mogę mieć cie na zawsze przy sobie. Nie ma takiej rzeczy za którą mógłbym cie oddać, nawet za jedzenie bym tego nie zrobił. Mój skarbie- ukląkłem przed nią i pocałowałem w czoło
Uśmiechnęła się tylko i przewróciła na drugi bok.
-Ej kochanie wstawaj. Długo chcesz jeszcze abym był sam na dole bez ciebie?-położyłem się na niej i pocałowałem w usta
-Ej Niall nie za wygodnie?-przetarła oczy
-Wygodnie by było gdybyś mnie w końcu pzrywitała porządnie anie tyle narzekasz. Przecież masz całą moją miłość czemu tyle narzekasz?-zrobiłem smutną minę a ona zaczęła się śmiać
-Kocham cię wiesz?
-Nie nie wiem. Musisz mi udowodnić.-popatrzyłem się w jej duże, brązowe oczy a ona tylko mnie mocno pocałowała a potem kiedy z niej zszedłem <czyt.nie leżałem na niej tylko koło niej> przytuliłem mocno do siebie.-To co idziemy na dół?
-Nie chce mi się. Mogłabym tutaj z tobą zostać na zawsze.
-Wiem ale ja w sumie jestem trochę głodny. Ale nie martw się mamy przed sobą całe życie. Kiedyś tak na pewno będą wołać nas mali Horanowie więc trzeba się przyzwyczaić. Ej powiedziałem coś nie tak?-spytałem kiedy zobaczyłem, że tak jakby posmutniała?
-Nie. Nic takiego złego nie powiedziałeś ale... ale muszę ci coś powiedzieć.-zobaczyłem w jej oczach przerażenie
-Ej kochanie o co chodzi?
-Bo ja.. znaczy u.. No nie wiem jak ci to mam powiedzieć.
-Ej nie płacz tylko. Mów co się stało.-wytarłem jej łzy które zleciały po policzku
-Jestem... Chodzi o to że... Znaczy głodna jestem. Idziemy na dół?-chciała się uśmiechnąć ale coś jej to nie wyszło
Wiedziałem, że coś się stało ale nie chciałem jej namawiać do tego aby mi mówiła. Od kilku dni się tak zachowywała ale wiem, że wkrótce mi powie. Nie mogę nalegać. Ufam jej a ona mi i jeżeli będzie gotowa powie. A ja poczekam.
-To chodźmy.-przytuliłem ją mocno po czym wstałem a ona razem ze mną
Nagle zobaczyłem że Demi się zachwiała
-Ej wszystko ok?-popatrzyłem z troską na nią
-Tak. Po prostu zakręciło mi się w głowie ale już wszystko ok.
Kiedy już było niby ok wyszliśmy z pokoju. Zamknąłem drzwi i w odpowiedniej chwili złapałem Demi która zemdlała i poleciała w moją stronę.
-Ej Demi. Halo? Kochanie ocknij się?-potrząsłem nią lekko
Po tym jak nawet lekkie uderzenie w policzek nie zadziałało przestraszyłem się.
-Czemu ona się nie budzi? Ej Demi ocknij się. Słyszysz?-krzyczałem coraz głośniej, ale gdy to nic nie dało krzyknąłem na cały dom aby ktoś zadzwonił po karetkę
Po chwili wszyscy stali nade mną i moją dziewczyną
-Co się stało? Co jej jest?-klęknął przy nas Liam i próbował robić wszystko aby znowu otworzyła oczy.
-Czy ktoś kurwa wezwał tą cholerną karetkę?-spytałem zdenerwowany

20 minut póżniej
Szpital

Stałem przed salą w której leżała Demi i czekałem aż ktoś w końcu z tamtą wyjdzie i powie mi cokolwiek. Dlaczego ona zemdlała? Czemu nie chciała się obudzić? Czemu tak nagle?
-O co tu kurwa chodzi?-myślałem, że to wszystko mówię sobie w myślach jednak to ostatniej zdanie powiedziałem chyba na głos bo wszyscy na mnie spojrzeli.
Teraz miał daleko to co myślą sobie inny chciałem się tylko dowiedzieć co się dzieje z moją dziewczyną. Z moją ukochanął księżniczką.
-Ej Niall nie chodź tak cały czas w kółko bo mnie to już denerwuje.-spojrzał na mnie Harry
-Ale czemu to tak długo traw?
-Ej nie martw się na pewno zaraz ktoś nam coś powie. Będzie dobrze.-podszedła do mnie Diana i mocno przytuliła
Nie opierałem się potrzebowałem tego. Chciałem aby ktoś mnie w tym momencie przytulił. Marzyłem jednak o tym, żeby to nie była Diana w szpitalu tylko Demi w sypialni.
Nagle z pokoju wyszedł doktor a my wszyscy do niego podbiegliśmy
-I co z nią? Czemu zemdlała? Coś poważnego? Można do niej wejść?-zadawałem co chwile pytanie chcąc się czego kolwiek dowiedzieć
-Pan z rodziny?-popatrzył się na mnie
-Tak jestem jej chłopakiem. Niech pan powie co z nią.
-Przykro mi. Myśleliśmy. że to tak szybko nie nastąpi ale w medycynie nie można być pewnym w 100 procentach ale ten przypadek wydawał nam się inny.
-Ale co nie nastąpi? Co pan kurwa gada? Jaki przypadek? -popatrzyłem się na niego
-Przecież ona tylko zemdlała nie?-tym razem spojrzał na niego jak na debila Louis
-Państwo o niczym nie wiecie? Mówiła, że już powiedziała.
-Przepraszam, może powiedzieć co dokładniej jej jest i co miała nam powiedzieć?- spojrzałem na niego i myślałem, że zaraz dostanę przez tego faceta rozstroju nerwowego.

________________________________________________________________

Tu może być dużo błędów ale jest prawie 1 w nocy i mój mózg już nie działa tak dobrze jak rano więc wielkie przepraszam ;*

Czytasz=komentujesz
Dla mnie to bardzo ważne bo wiem że ktoś to czyta;>
Do zobaczenia Styles <3

wtorek, 30 lipca 2013


<…Oczami Harrego…>


Rano gdy się obudziłem strasznie bolała mnie głowa. A na dodatek cholerne słońce świeciło wprost na moją twarz. Porozglądałem się zastanawiając jak się znalazłem z powrotem w moim pokoju. Kompletnie nic nie pamiętałem z ostatniej imprezy. Stwierdziłem jednak, że udam się do kuchni gdzie są na pewno wszyscy i oni mi opowiedzą co się wczoraj wydarzyło a przy okazji wezmę sobie wodę i jakąś tabletkę na ból głowy.
-Cześć.-powiedziałem do Zayna który jako jedyny był w kuchni-Gdzie wszyscy?
On jednak nic nie odpowiedział tylko patrzył się w kubek w którym zapewne była kawa.
-Może byś coś powiedział?- popatrzyłem się na niego
-A może to ty byś coś powiedział?
-Nie wiem o co ci chodzi i mów troszkę ciszej bo mi zaraz głowa pęknie.
-No i bardzo dobrze. Zasługujesz na to. Masz poczytaj sobie.-rzucił mi pod nos gazetę-Mam nadzieję, że jesteś z siebie bardzo zadowolony.
-Tragiczny koniec związku Diany Black i Harrego Stylesa?- przeczytałem nagłówek-Na ostatniej imprezie gwiazdora Justina Biebera doszło do kłótni jednej ze znanych par show biznesu Diany Black i Harrego Stylesa. Jak donoszą świadkowie Harry był pod dużym wpływem alkoholu i tuż po północy pokłócił się z Dianą. Jak na razie nie wiadomo o co się pokłócili jednak źródła donoszą, że to może być koniec ich związku. Harry ze złości popchał Dianę na trawnik a potem poszedł się dalej bawić zostawiając ją samą. Diana była smutna i cała zapłakana jednak najgorsze jest to, że po krótkim czasie kiedy wracała do domu miała poważny wypadek…
-Co?- spytałem nie wierząc w to co przed chwilą przeczytałem.
Po chwili jednak miałem przed oczami jakieś fragmenty z imprezy.
Taniec z Dianą. Pocałunek Diany z jakimś chłopakiem i kłótnia.
-Widzę, że sobie już wszystko przypomniałeś. Nie wiem co Diana w tobie takiego widziała. Nigdy by Cię nie zraniła w przeciwności do ciebie. Jak mogłeś być tak głupi? Przecież ona Cię kocha jestem pewien, że ty ją też. –powiedział do mnie Zayn
-Ale ona mnie zdradziła. Widziałem przecież jak się całowała z  tym Olivierem czy jak mu tam.
-Na pewno to był pocałunek?
-No nie ale przecież…
-No właśnie nie mogła by Ci tego zrobić. Po pierwsze bałwanie ona Cię Kocha, zrozum to bo mam dość powtarzania się a po 2 on jest gejem, był przecież, że swoim chłopakiem i nie mógł by jej pocałować.
-Co? Wiem przecież co widziałem.
-Aten znowu swoje. Harry błagam Cię.
-No w sumie… Jezu... Jak ja mogłem jej to zrobić. Nie wierze.
- Próbowała ci to powiedzieć, ale ty jak zwykle nie chciałeś słuchać. Jednak tym razem Harry przegiąłeś. Nie zdziwię się jak nie będzie chciała mieć z Tobą nic wspólnego.
 -A skąd ty to wszystko wiesz? Przecież Cię tam nie było, nic nie wiesz.
-Liam mi wszystko dzisiaj rano powiedział a potem zaraz pojechali do niej ja tylko musiałem zostać z tobą.
-A co z nią? Musimy szybko tam jechać.- powiedziałem i szybko pobiegłem do pokoju.
Ubrałem pierwsze lepsze spodnie, białą koszulkę ubrałem jeszcze bordowe vansy i już wyszliśmy z apartamentu. Jak zwykle czekała na nas masa dziennikarzy którzy zadawali cały czas pytania.
-Czy to koniec waszego związku?
-Co z Dianą?
-Jest ci przykro, że tak ją potraktowałeś?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-powiedziałem sam do siebie i wsiadłem razem z Zaynem do samochodu po czym ruszyliśmy w stronę szpitala.
-Co jak nie będzie chciał się z tobą widzieć?- popatrzył się na mnie Zayn
-Nie wiem. Jak na razie najważniejsze jest to aby nic poważnego jej nie groziło. Nie wybaczył bym sobie gdy by coś się jej złego stało.
-Mam teraz powiedzieć, że to nie twoja winna?
-Nie nie musisz mnie pocieszać. I wiem, że na to nie zasługuję. Po prostu Zayn martwię się o nią. Nie wyobrażasz sobie nawet ile ona dla mnie znaczy. Kocham ją, tak bardzo ją kocham i nie wyobrażam sobie co ja zrobię, gdy naprawdę nie będzie chciała mieć ze mną nic wspólnego. Jestem taki kretynem. Nie wyobrażasz sobie nawet jak to boli.
-Zaskoczę cię bo wiem jakie to jest uczucie kiedy tracisz osobę którą kochasz.
-Skąd? Przecież masz Carolinę z którą jesteś szczęśliwy, więc skąd możesz to wiedzieć?- spytałem się ale on nic nie odpowiedział wysiadł tylko z samochodu i wszedł do szpitala.
-Ej Zayn o co chodzi? Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć.
-Tak wiem. Ale teraz ważniejsza jest Diana. Patrz tam są wszyscy. Chodź.
-Co ty tu robisz? Nikt cię tu nie chciał.-powiedziała do mnie Monika
-Przyszedłem do Diany. Co z nią?
- Najpierw ją zraniłeś a teraz się pytasz co z nią? To już nie twoja sprawa. Jeżeli coś jej się stanie to będzie wyłącznie tylko twoja winna.
-Monika naprawdę mi jest przykro. Nie wiem jak mogłem być takim kretynem. Nie chciałem tego.
-Chciałeś, nie chciałeś ale zrobiłeś.
-Proszę się uspokoić. Jesteście państwo w szpitalu są tu też inni pacjenci.-podszedł do nas lekarz-Jestem doktor Wanat. Jesteście rodziną pani Diany Black?
-Tak jestem jej siostrą. Co z nią panie doktorze?- spytała Oliwia
-Na szczęście najgorsze już za nami. Pani Black uderzyła ręką w szybę, w wyniku czego została ubita i niestety musi przez tydzień nosić gips aby ręka w prawidłowy sposób została zagojona. Oprócz tego kilka siniaków, ale dzisiaj już może wyjść ze szpitala musi jedynie zostać do wieczora na kilka badań.
Ucieszyłem się z tego co doktor powiedział. Tak się o nią martwiłem ale na szczęście nic poważnego jej nie groziło. Nadal jednak pozostało pytanie CO Z NAMI?
-Możemy do niej wejść?- spytała Oliwia
-Tak ale nie na długo. Pacjentka musi dużo odpoczywać.


<…Oczami Diany…>

-Cześć kochanie.- przywitała się ze mną moja siostra
-Cześć. O cześć Louis, cześć Niall, cześć Zayn, cześć Liam, cześć Monika, cześć Wojtek.-przywitałam każdego kto wchodził do  pokoju.
-Cześć.- powiedział do mnie na końcu nieśmiało Harry
Chciałam mu coś powiedzieć. Zresztą nie wiedziałam co ale z dzięki Bogu wyprzedził mnie Liam pytając co u mnie.
-Dobrze dzięki.
-Słyszałem, że będziesz miała rękę w gipsie.– położył się koło mnie Louis- Współczuje Ci. Ale nie płacz jak będziesz chciała narysuje ci coś na nim fajnego.
-Oj Lou brakowało mi Cię.
-No mi Cię też smrodzie.
-Nie mów tak do niej.-powiedział do niego Liam
-Ale ona dziwnie pachnie. Tak po szpitalnemu. Tak fuuj fuuj.
-No to złaź. Więcej będzie miejsca dla mnie- zepchnęłam go z łóżka
-Ała a może tak delikatniej?
 Siedzieliśmy wszyscy i długo rozmawialiśmy. Każdy jednak nie mógł ze mną siedzieć wieczność, miał też swoje zajęcia i rozumiałam to.
Oliwia wyszła na samym początku, potem Monika i Wojtek. Została Demi i cały zespół One Direction.
Nie pamiętam, żeby podczas odwiedzin w szpitalu tak było zabawnie.
Niall jadł kanapkę potem Liam podchodząc do mnie aby podać mi sok do picia wytrącił mu ją z ręki, przez co Louis który cały czas biegał po sali poślizgnął się na niej. Każdy zaczął się śmiać oprócz Louisa który położył się koło mnie i udawał, że płacze.
-Zawołajcie lekarza. Ja umieram. Bardzo was kochałem, ciebie Harry i Diana najbardziej.-mówił Lou a mnie już brzuch bolał, że śmiechu
-Za młody a tym bardziej za głupi jesteś na to by tak szybko umrzeć.-powiedział do niego Harry
To była jedyna rzecz jaką dzisiaj powiedział oprócz jednego słowa ‘Cześć’. Na jego miejscu też bym się nic nie odzywała po tym co mi zrobił. Nie byłam na niego zła. Jedynie nie mogłam zrozumieć czemu tak się zachował. Bolało mnie to i nadal boli, że mi nie ufa, ale i tak chciałam aby podszedł do mnie i pocałował w czoło tak jak to zawsze robił.
Popatrzyłam się na niego i uśmiechnęłam. On tylko odwzajemnił uśmiech a po chwili wyszedł z sali. Nie wiedziałam o co mu może chodzić. Pewnie nie chciał mieć mnie na sumieniu i przyszedł tu tylko po to aby sprawdzić czy żyje, a potem zapomni o mnie i znajdzie sobie inną. Od razu gdy o tym pomyślałam, że to mógł by być koniec spłynęła mi łza. Jednak szybko ją wytarłam. Nie chciałam aby inni się o mnie martwili i tak już im dużo kłopotów narobiła. Jednak widziała to chyba Demi bo po chwili powiedziała, że pójdzie za nim.
-Możecie mnie zostawić samego z Dianą?- spytał się chłopaków Zayn
-Coś się stało?- spytałam gdy zostaliśmy sami
-Wczoraj wieczorem Carolina ze mną zerwała. Nie wiem czemu. Po prostu twierdziła, że tak będzie dla mnie lepiej i będę szczęśliwszy bez niej. Nie wiedziałem i nadal nie wiem dla czego to zrobiła.
-O Jezu Zayn przykro mi. Ale jeżeli powiedziała, że dla twojego dobra musiała mieć jakiś powód. A jeżeli tobie na niej zależy musisz się dowiedzieć jaki, a co najważniejszy dla czego to zrobiła.
-Wiem. Tylko taki problem, że jest aż we Włoszech, ale i tak zrobię wszystko aby ją odzyskać. Ale nie do tego zmierzam. Chodzi mi o Ciebie i Harrego. Rozmawiałem z nim dzisiaj i powiedział mi, że nie chciał cię zranić. Nie wie czemu to zrobił ale bardzo Cię kocha i żałuje tego co zrobił. A teraz gdy nie ma przy mnie Caroliny wiem co to znaczy stracić osobę która jest twoim całym życiem. Rozumiem jeżeli teraz jego nienawidzisz i nie chcesz z nim być. Ale zastanów się dobrze, bo po czasie, możesz stwierdzić, że to był największy błąd twojego życia. Jesteś moją przyjaciółką i nie chcę żebyś cierpiała. Brakuje mi strasznie Caroliny, nie chcę żeby kiedyś brakowało ci tak Harrego. Obiecaj mi, że porozmawiasz z nim jeszcze raz i się zastanowisz nad tym co ci powiedziałem.
-Zayn ale jak na razie  to on gdzieś poszedł  i nie widać żeby robił cokolwiek w tym kierunku aby ze mną porozmawiać.
-Wiesz jaki jest nasz Styles. Robi coś zaskakującego podczas gdy ludzie myślą że jest jakimś frajerem. Zachowując się w ten sposób, ale potem pokazuje jaki naprawdę jest i jak bardzo zależy mu na innych ludziach. Po prostu nasz Harold jest czasami głupi, może częściej niż czasami-mówiąc to uśmiechnął się- ale nie chce cierpieć i boli go gdy ktoś przez niego cierpi.
-Tak wiem.
- On cię naprawdę kocha.-powiedział po czym wstał i chciał wyjść
-Zayn. Dziękuję. Dziękuje za to co mi powiedziałeś, za to, że jesteś moim przyjacielem i mam nadzieję, że tobie też się ułoży. W każdej chwili jak będziesz potrzebował pomocy wiesz gdzie mnie znaleźć.-powiedziałam i rozłożyłam ręce w geście przytulenia
Po jakimś czasie przyszedł doktor i wyprosił wszystkich abym mogła odpocząć.
Pożegnałam się ze wszystkim, oprócz Demi bo jak wyszła za Harrym do tej pory nie wróciła jedna nie chciałam się tym teraz przejmować. Potrzebowałam jedynie długiego snu.
Kiedy się obudziłam zobaczyłam, że pielęgniarka pakuje moje rzeczy.
-Dzień dobry. Dostała pani w końcu wypis i może spokojnie jechać do domu.- uśmiechnęła się do mnie pielęgniarka po czym pomogła mi się ubrać.
-A ktoś w ogóle przyszedł po mnie?
-Ja.- usłyszałam za sobą jakiś męski głos
Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
-Gotowa?- spytał
-Tak.
Wyszliśmy ze szpitala i jak zwykle musieliśmy po drodze do samochodu minąć tłum dziennikarzy.
Nie odpowiedzieliśmy na żadne pytanie tylko od razu skierowaliśmy się do pojazdu.
Podczas jazdy samochodem nikt się nic nie odzywał. Jechaliśmy tak chyba z 15 minut aż w końcu Harry zaparkował samochód lecz nie pod moim apartamentem tylko jego.
-Co my tu robimy?- spytałam udając, że wcale nie obchodzi mnie jego odpowiedź
-Wiem, że jesteś na mnie zła, nie dziwię się też bym był zły na takiego dupka jakim jestem, ale bardzo Cię kocham wiesz o tym, a przynajmniej będę próbował dzisiaj Ci to pokazać. I nie martw się Monika wie, że zostajesz u mnie na noc udało mi się ją przekonać, w sumie Liamowi udało a nie mi, ważne, że chłopaków nie będzie i wieczór jest cały nasz. Mam też dla ciebie małą niespodziankę.-powiedział po czym poszedł otworzyć mi drzwi od samochodu.


Po kilku minutach byliśmy na samej górze w salonie chłopaków gdzie zobaczyłam transparent z napisem ,WITAJ W DOMU SZKARBIE,.
Oprócz tego poustawiał na podłodze świeczki które tworzyły ścieżki a środek wypełnił płatkami róż. To było coś niesamowitego.
-Bosh jak tutaj jest pięknie. Sam to wszystko zrobiłeś?- spytałam szukając wzrokiem Harrego
-Tak no trochę Demi mi pomogła, ale pomysł był mój.-podszedł do mnie z dużym bukietem fioletowych róż.
Chciałem cię przeprosić za wczoraj nie chciałem żeby tak wyszło. Naprawdę. Wiem, że jestem dupkiem i, że Cię bardzo zraniłem, ale to się więcej nie powtórzy, obiecuję. Bardzo cię kocham i nie chciałabym Cię stracić. Wybaczysz mi moje zachowanie?
-Wybaczyć to jedno a zapomnieć Harry to drugie.
Wiedziałam, że to wszystko co od niego usłyszałam było szczere i naprawdę żałował. Aż mi się głupio zrobiło trzymając go w takiej niepewności.
-Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła?- spytał patrząc głęboko w oczy
-A  ja?
-Nic… Tylko mnie kochaj.-powiedział po czym podszedł do mnie i mnie pocałował
Kiedy się od niego oderwałam, wsadziłam kwiaty do wazonu i wróciłam po płatkach róż do salonu gdzie zobaczyłam truskawki w czekoladzie.
-Harry wiesz, że Cie kocham?
-Ja cię bardziej szkarbie.
-Lubię kiedy tak do mnie mówisz.- przytuliłam się do niego jedząc przy okazji nieziemsko pyszne truskawki
Leżeliśmy na kanapie oglądając jakąś komedię romantyczną i karmiąc się nawzajem truskawkami.
-Harry?
-Hmmm.?
-Dziękuję za to, że jesteś tutaj teraz ze mną.
-To ja powinienem tobie podziękować. Po tym jak Cię potraktowałem...
-Harry proszę nie wracajmy już do tego więcej. Co było nie wróci. Nie jestem na ciebie zła naprawdę. Jak by było inaczej nie było by mnie tutaj.
-Jesteś niesamowita ale widzę też, że jesteś bardzo zmęczona. Choć zaprowadzę Cię do sypialni.
-Słońce? Jak już taki dobry dla mnie jesteś może weźmiesz mnie na ręce co?- poprosiłam robiąc słodką minkę
-Dla Ciebie wszystko.- wziął mnie na ręce i zaniósł na swoje duże, miękkie łóżko
Wyciągnął ze swojej szafy  koszulkę która wyglądała tak;

i pomógł mi się przebrać.
-Mrauu.- powiedział gdy miałam na sobie jego o kilka rozmiarów za dużą koszulkę-seksownie wyglądasz.
-A światło? Byłeś ostatni.-spojrzałam na niego gdy leżeliśmy w łóżku
-Ale ja już śpię. Idź ty.
-Nieznośny leń.
Wstałam, zgasiłam światło i wracając uderzyłam się palcem u nogi o kant łóżka.
-Cholera, mój palec.
-Trzeba założyć światło przy łóżko- pociumał mnie w palec śmiejąc się przy tym
-Jak to boli. Nie wiem tylko co gorzej- ręka czy palec?-przytuliłam się do niego po czym od razu odpłynęłam w objęciach morfeusza

-Wstawaj śpiochu już południe prawię.- budził mnie Harry
Dopiero gdy się rozciągnęłam zobaczyłam, że przyniósł śniadanie do łóżka.
-Oj słońce dziękuję.-cmoknęłam go w usta
Naleśniki z sosem klonowym były pyszne. Muszę przyznać że nigdy jeszcze tak dobrych nie jadłam.
-Chciałabyś ze mną zamieszkać?- wyskoczył nagle z pytaniem
-Nie wiem sama.. Choć z drugiej strony okey. Jak dla mnie spoko.
-Spoko? I tylko tyle?
-A co na oklaski czekasz czy podziękowania za tak wspaniałomyślną propozycję? Przecież to tylko przeprowadzka. Wyluzuj trochę słońce.
-Kocham cię wiesz?
-Wiem ale teraz pomóż mi to zjeść bo sama nie dam rady.
Po skończonym śniadaniu wzięłam tabletki, ponieważ trochę bolała mnie ręka a potem położyliśmy się znowu do łóżka i leżeliśmy tak przez cały dzień.

_______________________________________________________________
Przepraszam was że tak długo ale mało czasu mam. Obiecuje jednak że się zmienię;*
I jak byście mogli polecić tego bloga na jakiś innych stronach byłabym wdzięczna:p
Jak dla mnie rozdział wyszedł taki byle jaki.;/ a wy co myślicie?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!
Do zobaczenia wkrótce;*
Diana xxx

piątek, 26 lipca 2013

Znalazłam imagina którego napisałam wzeszłe wakacje i stwierdziłam że go tutaj wstawię.
Mam nadzieję że wam się spodoba. Piszcie w komentarzach. A następny rozdział wstawię jutro ;))
Fragmenty tekstu wzięte są z prawdziwych zdarzeń.



Twoja mama znowu trafiła na niewłaściwego mężczyznę i musiałyście znowu się przeprowadzić. Jak spotka jakiegoś faceta z którym mu nie wyjdzie to od razu się przeprowadzacie. Zawsze patrzy tylko na siebie i nie zauważa w swoim życiu ciebie i twoich problemów.
Ona tego nie widzi. Nie widzi jak przez nią cierpisz. Jak cię w każdej szkole traktują. Jak marzysz o tym aby wrócić do domu, wziąć kąpiel i znowu się pociąć. Jak tylko to daje ci ulgę. Jak tylko to pozwala ci zapominać o wszystkim. Jak pozwala zapomnieć o tym obrazie który cały czas siedzi ci w głowie gdy twój chłopak która zapewniał, że cię kocha, że nie wyobraża sobie życia bez ciebie jak ty mu ufałaś jak był dla ciebie najlepszym przyjacielem którego nigdy nie miałaś a on to wykorzystał i całował się z jakąś dziewczyną. Nigdy mu tego nie wybaczysz ale też nie możesz zapomnieć. Nigdy nie zapomnisz swoje najlepszej przyjaciółki Oliwi która była dla cb jedną z ważnych osób w twoim życiu. Ale niestety Oliwia miała wypadek i zginęła. Nie zapomnisz chwil które spędzałaś z nią i swoim chłopakiem Danielem. Ale musisz bo to cię tylko wykańcza. Nie pozwala żyć dalej. Żyć przyszłością a nie przeszłością.
 Teraz chodzisz do szkoły w Londynie. Chodzisz już 2 miesiące ale i tak pewnie wylecisz bo znając twoją mamę i jej nowego faceta długo to nie potrwa i znowu będzie koniec tego co jest teraz. Co masz teraz.
A masz nową przyjaciółkę. Emily która pozwoliła Ci zapomnieć i dzięki której już się nie tniesz. A przynajmniej nie tak często jak przedtem.
To dzięki niej każdy dzień jest lepszy i to dzięki niej zawdzięczasz te chwile, piękne chwile które z nią spędziłaś.
 Dzisiaj jest wycieczka. Jedziesz razem ze swoją klasą nad morze. Jedzie też twoja przyjaciółka przy której na pewno nie będziesz się nudzić.
-(T.I.) gotowa.?-spytała się ciebie Emily
-Tak już idę.-powiedziałaś upinając włosy w kitkę.
Gdy jechałyście pociągiem nie obyło się bez wygłupów i rozmów.
Rozmawiało ci się z nią idealnie. Miałyście dużo wspólnych tematów do rozmów.
 Po godzinie byłyście w swoim pokoju i pomimo zakazu postanowiłyście pójść na plaże tak żeby nikt nie wiedział.
Weszłyście do wody i chlapałyście się a Emily zaczęła udawać że się topi
-Emily ale ty masz zrytą banie. Ale i tak Cię kocham przyjaciółeczko.-powiedziałaś przytulając ją
-(T.I.) ale ty nie jesteś moją przyjaciółką.
-Dlaczego.?-zrobiłaś smutną minkę
-Bo jesteś moją siostrą którą kocham nad życie.-pocałowała cię w policzek
Pływałyście długo dopóki Monika nie zaproponowała abyście popływały na materacu.
Zgodziłaś się. Gdy byłyście daleko od brzegu Emily zaczęła się wygłupiać a potem wpadłyście do wody. Ty wypłynęłaś ale nigdzie nie mogłaś znaleźć swojej przyjaciółki. Było dość głęboko ale zanurkowałaś i po wypłynięciu na powierzchnię dalej jej nie było.
-Emily! Emily gdzie jesteś.?-krzyknęłaś ale jej nigdzie nie było więc zawołałaś o pomoc
Na szczęście usłyszał to ratownik i przypłyną.
Gdy mu powiedziałaś co się stało on zanurkował. Łzy leciały ci strumieniem. Na szczęście ratownik wypłyną z nią a potem udał się na brzeg a ty zadzwoniłaś po pogotowie. Ratownik zrobił jej sztuczne oddychanie ale po długich chwilach gdzie dla ciebie to były lata popatrzył się na ciebie i powiedział;
-Przykro mi.                             
-Jakie przykro? Co pan mówi? Niech ją pan uratuj… Proszę…- mówiłaś coraz ciszej a potem przytuliłaś ją do siebie dalej płacząc
Przyjechało pogotowie i wzięło ją do szpitala. Siedziałaś przy niej cały dzień i myślałaś nad tym jak mogłaś być tak głupia.
Gdybyś się nie zgodziła ona by nie wpadła do wody, gdyby nie ta zajebana wycieczka to to by się jej nie przydarzyło. Znowu straciłaś najważniejszą osobę swego życia.
Myślałaś tak nad swoim nic nie wartym życiem do póki nie przyszli lekarze i jej nie zabrali.
-Przepraszam. Mam nadzieję że kiedyś mi wybaczysz.- powiedziałaś a potem ostatni raz ją przytuliłaś
Nie wróciłaś do hotelu tylko od razu udałaś się na plażę tam gdzie to wszystko się wydarzyło. Siedziałaś pod drzewem i patrzyłaś się przed siebie myśląc nad swoim życiem.
Miałaś najgorsze życie jakie mogłaś mieć. Nigdy ci się nic nie udawało. Straciłaś tyle osób a teraz jeszcze Emily. W jednej chwili wszystko wróciło. Płakałaś cały czas i nie mogłaś przestać.
-Dlaczego ja? Dlaczego akurat ona? Co ona takiego zrobiła? To powinnam spotkać mnie nie ją. Dlaczego?- pytałaś się coraz ciszej Boga
Zobaczyłaś, że koło ciebie leży butelka bez namysłu podniosłaś ją i rzuciłaś nią o drzewo. Butelka roztrzaskała się na milion kawałków małych i tych większych.
Patrzyłaś się na rozbite szkło po czym podniosłaś jedno.
Zrobiłaś jedną kreskę na nadgarstku. Robisz to po to aby być z Emily i Oliwią aby znowu je zobaczyć. Aby być blisko nich.
Zrobiłaś jeszcze kilka głębszych cięć a krew lała cię się strumieniami. Popatrzyłaś się jeszcze raz na wodę a potem odpłynęłaś. Po chwili pojawiło się jasne światło a na końcu zobaczyłaś Emily i Oliwię które do ciebie machają. Podszedłaś bliżej a światło było coraz jaśniejsze.
-(T.I.) chodź z nami zabierzemy cie w niezwykle miejsce.-powiedziała Oliwia a potem złapałyście się za ręce i ruszyłyście przed siebie gdzie nie ma żadnych problemów i jest spokój. Właśnie znalazłaś się w niebie ze swoimi najlepszymi przyjaciółkami.
To były chyba twoje najlepsze chwile kiedy możesz mieć przy sobie dwie najbardziej kochające osoby.
Nie wyobrażałaś sobie innego życia chciałaś aby tak zostało na zawsze i tak się stało. Było już tak zawsze. Byłaś ty, Oliwia i Emily i nikt więcej. Ty i Oliwia i Emily na zawsze razem.

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 11^^


Rozdział zawiera tekst przeznaczony wyłącznie dla osób powyżej 18 roku życia.
Czytasz na własną odpowiedzialność.!!!

Po spotkaniu z fanami na lotnisku siedziałam w samochodzie jadącym do apartamentu chłopców. Pukałam do drzwi, ale nikt mi nie otworzył więc nacisnęłam klamkę a drzwi jak zwykle były otwarte.
-Jak ktoś się tu włamie wtedy będziecie zamykać drzwi.-powiedziałam sama do siebie- Czy ktoś jest w ogóle w tym domu?
Sprawdziłam prawie każdy pokój oprócz jednego.
Po wejściu do ostatniej sypialni zobaczyłam Harrego który spał. W sumie to nic nowego, on ciągle śpi. I choć było południe to nie dziwie mu się, że zasnął. Pewnie był zmęczony.
Ale tak słodko spał, że musiałam mu zrobić kilka zdjęć. Po sesji jaką zrobiłam Harremu, rzuciłam torbę i kurtkę na fotel a potem położyłam się koło mojego kochanego Loczka. Leżałam i patrzyłam na ruch jego klatki. Unosiła się powoli do góry a potem w spokojnie opadała. Palce przejechałam po jego ustach a on tylko się wzdrygnął i poruszył głową po czym zachrapał.
-Kocham cię bardzo. Jesteś moim całym światem.- powiedziałam i się w niego wtuliłam
Leżałam i myślałam o tym jak to się wszystko potoczyło.
Mieszkałam w zwykłym miasteczku na południu Polski. Marzyłam o tym by mieszkać w Londynie i śpiewać. Gdy byłam mała bawiłam się z Oliwią na piaskownicy, po czym czasami się kłóciłyśmy o to kto lepszy zamek zbudował. Miałam też mamę. Miałam cudowną mamę, która zawsze wieczorem tuliła mnie do snu. Mało rzeczy pamiętam związanych z nią. Pamiętam np. nasze wyjścia na spacery. Zawsze szłam koło taty i mamy trzymając ich za ręce. Pamiętam jak tato uczył mnie i Oliwię grać w klasy. Byliśmy szczęśliwą rodziną dopóki mama nie umarła na raka mózgu. Bardzo mi jej brakowało i nadal brakuje. Widziałam jak tata płakał. Zajmowała się nami babcia podczas gdy tata coraz więcej pracował. Jednak po pewnym czasie wszystko wracało do normy. Nie było tak jak kiedyś, bo te szczęśliwe dni które były prysnęły jak bańka mydlana. Ważne i tak było to, że tato często mówił, że nas kocha i starał się aby było nam jak najlepiej. Po pewnym czasie Oliwia wyjechała na studia do Londynu, a ja chodziłam jak normalna nastolatka do szkoły z Eweliną i Moniką. Obiecałyśmy sobie, że będziemy się przyjaźnić do końca życia. Wyjechałyśmy do Londynu spełnić swoje marzenia, ale kłopoty nas nie omijały. Chodź jednak dziwnie to brzmi, ale co to jest za życie bez problemów?
Na każdym zakręcie zawsze coś nas ciekawego czeka co zmienia losy życia na inne.
-Długo już nie śpisz?- spostrzegłam że Harry się na mnie patrzy
-Wystarczająco abym mógł uwierzyć w to, że tutaj jesteś.
Nareszcie mogłam go dotknąć,poczuć jego zapach,poczuć się bezpieczna będąc w jego silnych ramionach.
Obejmowałam mnie tak mocno jakbym zaraz miała odlecieć.
-Tak bardzo tęskniłam-szepnęłam wpatrując się w jego zielone oczy.
-Ja bardziej-odparł i pogłaskał mnie po policzku.
Nasze usta zaczęły delikatnie się do siebie zbliżać,a kiedy już się ze sobą zetknęły zamknęłam oczy relaksując się.
Czułam jak motylki w moim brzuchu wariują,
Chwyciłam go za kark i delikatnie pocałowałam dolną wargę,a następnie górną.Po chwili naparłam na nie z dużą siłą prosząc o więcej pieszczot,jego usta rozchyliły się,a mój język złączył się z jego w spójną całość
Przyciągnął moje kolana i położyła je na swoich. Po chwili przekręcił mnie tak że leżałam na nim.
Kiedy on majstrowała przy moim zamku od spodni nie będąc mu dłużej winna ściągnełam z niego koszulkę.
Czułam jego ciepły,szybki oddech na mojej twarzy.Czułam jego gorące dłonie na moim ciele.
Jego męskie,silne dłonie przyprawiały moją skórę o dreszcze.
Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. 
Jego palce podążając od linii majtek aż po sam biustonosz zatrzymały się przy zapięciu. Nadal całując jego wargi,mruknęłam dając mu tym nieme pozwolenie,a on pozbył się mojego koronkowego stanika bez ramiączek. 
Obrócił mnie tak,że teraz ja zalegałam pod jego ciałem. Subtelnie całował moje usta schodząc coraz niżej.Ssał i przygryzał skórę na mojej szyi, obojczyku aż wreszcie dotarł do piersi.
Pierwszy raz widziałam w jego oczach takie podekscytowanie i pożądanie.
Delikatnie muskał je swoimi wilgotnymi ustami i językiem,przyprawiając mnie o ciche jęki i szybsze bicie serca.
-Jesteś taka piękna.-wyszeptał całując mój brzuch
Dochodząc do moich majtek ściągnął je zębami a potem podsunął się wyżej całując w usta.
Ja tylko jednym zwinnym ruchem zdjęłam z niego czerwone bokserki aż w końcu byliśmy całkiem nago.
Harry pocałował mnie w czoło po czym wszedł we mnie.
Wygięłam plecy w łuk oddając się rozkoszy lecz po chwili swoje nogi oplotłam w jego pasie, aby czuć go bardziej w sobie. Najpierw poruszał się płynnie jednak po chwili jego ruch stała się szybsze przez  co zaczęłam krzyczeć głośno jego imię.
Kiedy oboje poczuliśmy się spełnieni, padliśmy zmęczeni na łóżko koło siebie głośno dysząc.
Po chwili gdy przystopowaliśmy swoje oddechy przybliżył się do mnie i objął ramieniem ja natomiast położyłam swoją głowę na jego torsie.
-Kocham Cię szkarbie. Jesteś całym moim światem-powiedział całując w głowę
-Ja ciebie też bardzo bardzo kocham.-pocałowałam go w usta
 Leżałam tak rysując coś palcem na torsie Harrego a on bawił się moim włosami gdy nagle do pokoju wparował Louis.
Od razu przykryłam się bardziej kołdrą..
-O Jezuuuu… Co tu się wyprawia?- zakrył od razu oczy dłońmi po czym uciekł z pokoju.
Słyszałam jak tylko krzyczał ,,Oni tam robią coś co nie powinni robić. Fuu.. Zgorszyli mnie‘’
Harry wstał, zamkną za Louisem drzwi po czym ubraliśmy się aby nikt więcej nie zobaczył, że jesteśmy bez ubrań.
-Przepraszam za niego.-powiedział do mnie Harry
-Nie masz za co.
-Ale tak miło było do póki nie przyszedł taki ktoś jak Lou. A chciałem ci jeszcze pokazać jak za tobą  bardzo tęskniłem.-poruszał zabawnie brwiami i zbliżył twarz do mojej
Jednak nie na długo bo zaraz do pokoju wbiegł Niall z chrupkami i zaczął skakać po łóżku krzycząc, że idziemy na imprezę do Justina Biebera
-Horan wynocha z tąd. I nauczcie się do cholery pukać do czyichś pokoi.-krzyknął zdenerwowany Hazzy
-Ale idziemy na imprezę do Justina. Idziemy na imprezę do samego Justina. Czaicie to?- skakał uradowany Niall przez co wszędzie leżały chrupki.
Ale jego mina na wieść o tym że będzie u swojego największego idola była bez cenna.
Po chwili wyszliśmy wszyscy z sypialni i skierowaliśmy się do kuchni.




-Cześć Diana w końcu wróciłaś.-przywitał mnie Liam-Jak tam?
-No też mi was bardzo brakowało chłopcy.-przechodząc potargałam za włosy Louisa.-A nawet dobrze dzięki. A co tam u was?
-Idddddziemmmmy naaaa imprezęęęęęęę doooooooo Juuuuuuustinnnnnnnna Biiiiiiiiiiberrrrrrrra.- za śpiewał Niall
-Tak wiemy o tym nie musisz się powtarzać.-popatrzył się na niego Harry.- a gdzie jest Zayn?
-Z Caroliną. I dzwonił mówiąc, że nie idą z nami. A co wy robiliście w pokoju, że Louis taki wystraszony stamtąd przybiegł?- popatrzył się na nas podejrzliwie Liam a ja od razu się zarumieniłam.
-Lubię gdy się rumienisz.-powiedział na ucho i cmoknął mnie w policzek Harry.- Nic nie robiliśmy. Rozmailiśmy.
-Nie ukrywaj się ze swoją miłością Haroldzie. Możesz nam wszystko powiedzieć a twoje grzechy zostaną ci odpuszczone… Może…- powiedział zabawnie Lou
-Spadaj Louis
-Sam się zbadaj.-odpowiedział po czym wszyscy zaczeli się śmiać
-Ja już muszę wracać do domu, do Moniki a potem do was jeszcze wpadnę.-powiedziałam ubierając
buty 
-Zapytaj się jej czy ma ochotę pójść z nami na imprezę.-powiedział do mnie Liam
No właśnie. Miałam z nim porozmawiać o nim i Monice. Muszę jutro to zrobić.
-No Romeło pożegnaj się z Julią bo może Ci uciec i już nie wróci.-spojrzał na Harrego Louis a ten tylko skarcił go wzrokiem po czym pocałował mnie mocno w usta.
-O fuuuu… Nie przy ludziach.
-Louis masz przerąbane, niech Cie tylko dorwę.-spojrzał na niego Harry, po czym zaczął go gonić po całym pokoju.
-Jak dzieci.. Do zobaczenie.-powiedziałam do Liama oraz Nialla i wyszłam z ich apartamentu.

<…oczami Zayna…>

Dzisiaj wieczorem mielimy iść razem z dziewczynami na imprezę.
Jednak Carolina od kilku dni źle się czuła, przez co nie miała ochoty na imprezowanie.
W sumie też wolałem spędzić miło dzień z moją dziewczyną, niż iść na imprezę.
-Cześć kochanie.-powiedziałem wchodząc do domu
-Cześć.
Zauważyłem że przed drzwiami stoją jakieś walizki.
-Czyje to walizki? Wyjeżdżasz gdzieś?
-Tak jakby. Zayn musimy poważnie porozmawiać.-powiedziała chodząc cały czas w kółko po salonie.
Widziałem, że coś się stało. Zachowywała się dziwnie, nigdy jej takiej nie widziałem.
Może jesteśmy razem kilka miesięcy, ale i tak umiem rozpoznać kiedy tak naprawdę jest smutna, szczęśliwa albo kiedy ktoś ją skrzywdził. Ale tym razem było coś innego na rzeczy.
Troszkę mnie już to denerwowało, że tak chodzi cały czas w tym samym miejscu i nie chce mi powiedzieć o co chodzi.
-Ej! Spójrz na mnie.-podszedłem do niej-Coś się stało?
Myślałem, że mi odpowie ale ona tylko mocno do mnie się przytuliła. Po chwili odchyliłem jej twarz do tyłu i mocno pocałowałem. Po pewnym czasie oderwała się i zaprowadziła do kanapy.
-Wyprowadzam się do Włoch.
-Słucham?
-Przykro mi Zayn tak będzie lepiej. Tak będzie dla ciebie najlepiej.
-Ale na długo? Dlaczego? Dlaczego, aż do Włoch przecież masz tu rodziców i młodszego brata. Co z nami?- pytania które krążyły mi po głowie były niekończące
-Nie wiem. Wyszła ostatnio moja linia perfum a wszystkie inne sprawy załatwiłam więc mogę spokojnie lecieć. Rozmawiałam też z moją kuzynką i mogę u niej przez pewien czas zamieszkać a potem się zobaczy. Nie mogę tu dłużej mieszkać. A z nami…przykro mi. Robię to tylko dla tego abyś był szczęśliwszy.
-Zrywasz ze mną, wyjeżdżasz na drugi koniec świata i mówisz, że to dla mojego szczęścia? Czy ty siebie w ogóle słyszysz? O co tu do cholery chodzi?
-Zayn musisz mnie zrozumieć. Kiedyś ci wszystko wyjaśnię ale nie teraz. Nie potrafię. Nie chciałam żeby tak było ale nie mam wyjścia. Proszę cię nie utrudniaj tego.
Siedziałem i patrzyłem się na nią nie mogąc uwierzyć w to co do mnie powiedziała. Co ja takiego zrobiłem, że przeze mnie musi wyprowadzić się do Włoch, przecież ją kocham.
Carolin wstała podeszła do okna i zobaczyła, że jej taksówka już czeka.
Po chwili przyszedł kierowca i wziął wszystkie walizki ze sobą.
Carolina w tym czasie ubrała kurtkę i buty i spojrzała na mnie.
Po chwili staliśmy na zewnątrz, a ja wciąż patrzyłem na nią i analizowałem wszystko co mi powiedziała.
-Carolina ale powiedz co się stało? Co ja takiego zrobiłem? Przecież cię kocham. Bez powodu do tych cholernych Włoch nie lecisz. Ale przecież jak już to możemy być razem na odległość.
-Zayn nie możemy i nic takiego nie zrobiłeś. Tak będzie lepiej musisz mi zaufać. Mam do ciebie ostatnią prośbę. Proszę nie dzwoń do mnie, nie szukaj mnie po prostu o mnie zapomnij. Wydaje ci się pewnie to wszystko dziwne ale tak będzie najlepiej. Przepraszam za to wszystko.-powiedziała i dała mi coś do ręki.-Żegnaj. Nigdy cię nie zapomnę.
Popatrzyła się na mnie a po policzku spłynęło jej kilka łez.
-Carolina proszę Cię, nie rób mi tego. Nie możesz mi tego zrobić. Przecież cię kocham. Słyszysz? Kocham cię.- krzyczałem gdy siedziała już w taksówce i odjeżdżała
Nie mogę uwierzyć w to co ona robi. Spojrzałem na swoją rękę i zobaczyłem że trzymam łańcuszek który dałem jej w dzień kiedy powiedziałem, że ją kocham. Ona ostatnio powiedziała, że nie wyobraża sobie beze mnie życia a teraz co robi? Zostawia mnie samego?
-Trzeba się przyzwyczaić, że nigdy nie znajdę tej jedynej dziewczyny.-powiedziałem do siebie


Impreza

Rozmawiałam z Moniką o tym aby poszła ze mną na imprezę do Justina. Po krótkim czasie namawiania zgodziła się. Ubrałam się w to



włosy lekko pofalowałam i zrobiłam trochę ciemniejszy makijaż po czym pomogłam Monice wybrać to



i zrobić wysokiego koka i już byłyśmy gotowe. Monika zadzwoniła jeszcze po Wojtka, ale czuł się niezbyt dobrze, przez co nie mógł iść razem z nami.
-Woow ślicznie dziś wyglądasz.- uśmiechnął się do mnie Harry kiedy dotarłyśmy pod dom Justina
-Tylko dzisiaj?- spytałam zadziornie
-A teraz wszyscy zamykamy oczy a ty Harry całują ją szybko i wchodzimy do środka.- powiedział Lou.
Harry tylko popatrzył się na niego i w końcu mnie pocałował po czym dodał;
-Zawsze ślicznie szkarbie wyglądasz.
Kiedy znajdowaliśmy się już w środku widać było, że impreza się rozkręciła. Dużo osób tańczyło a w tym większość była już pod wpływem alkoholu.
Cała nasza grupa skierowała się do baru gdzie wypiliśmy po jednym kieliszku wódki, a następne każdy udał się w swoją stronę. Po tym jak Niall zobaczył Justina od razu do niego podbiegł, a Demi nic innego jak tylko musiała podążyć za nim. Louisa wyrwały od razu jakieś dziewczyny. Harry z Liamem zostali przy barze a ja z Moniką poszłyśmy trochę potańczyć. Poznałyśmy tam przy okazji dwóch chłopaków Nathana i Oliviera. Nawet nieźle tańczyli to muszę przyznać. Widziałam jak patrzył się na mnie Harry, chcąc to wykorzystać zbliżyłam się do Oliviera i tańczyłam najbardziej seksownie jak tylko potrafiłam. Styles wypił następny kieliszek wódki i już był koło mnie.
-Nie ładnie tak zadzierać ze mną.-powiedział przysuwając się do mnie
Widziałam kątem oka jak Liama patrzy się na tańczącą Monikę z Nathanem. Pewnie chciałby się z chłopakiem zamienić, ale jak na jego szczęście skończyła się piosenka i Monika poszła się czegoś napić a następnie stanęła koło Liama i zaczęła z nim rozmawiać.
Godzina mijała za godziną a końca imprezy nie było widać.
 Ja już jednak miałam powoli dość. Byłam trochę zmęczona.
Jednak reszta dalej świetnie się bawiła. Niall z Demi siedzieli na kanapie przytulenie i zawzięcie o czymś rozmawiali. Louis pewnie jest przy barze, lub za dużo wypił i nie przy barze tylko pod barem się znajduje. Pewnie tak druga wersja jeżeli chodzi o naszego kochanego Louisa jest prawdziwa. Liam chodził gdzieś po parkiecie trzeźwi jak nigdy a Monika dawno mi zginęła z oczu. Harry natomiast rozsądnie już nie myślał.
Jednym słowem alkohol robi swoje.
Ja natomiast chciałam zażyć trochę świeżego powietrza więc wyszłam na taras. A jeżeli chodzi o Justina taras to był nieziemski.
Zauważyłam że siedzi tam Olivier więc podeszłam do niego bliżej.
-Cześć.-powiedziałam idąc trochę chwiejnym krokiem do niego
-O hej Dajannnnno. Piękny wieczór, piękna dama przy moim boku-to się źle skończy.- podsumował po czym zaczęliśmy się śmiać nie wiedząc nawet z czego.
Siedzieliśmy na huśtawce i rozmawialiśmy. Może byłam trochę pijana, lecz powietrze trochę mi pomogło dojść do poprzedniego stanu sprzed imprezy. Jednak Nathanowi mało co już w tej chwili by pomogło. Było trochę chłodno więc stwierdziliśmy, że wrócimy do środka. Jednak jak na mojego pecha musiałam się potknąć łamiąc przy tym obcas i wpadając na Oliviera, a z jego równowagą nie było zbyt najlepiej i niestety oboje po chwili leżeliśmy na podłodze.
Długość jaka dzieliła nasze twarze była niewielki. Mój kolega jednak nie wiedząc czemu zaczął się znowu śmiać.
Podnosząc się widziałam Harrego który stał tyłem do nas a po chwili gdzieś poszedł.
-Nic ci nie jest?- spytałam podając rękę Olivierowi.-Przepraszam
-Spoko…haha..Damy radę. Muszę iść poszukać swojego Olivera. Do zobaczenia
-Cześć.-pomachałam mu i po zdjęciu butów poszłam poszukać Harrego
-Widziałeś gdzieś Harrego?- spytałam Liama
-Widziałem, że poszedł zły gdzieś w stronę głównych drzwi.
-Dzięki.-odpowiedziałam i poszłam w kierunku drzwi -Gdzie ty byłeś? Brakowało mi cię kochanie.-chciałam się do niego przytulić ale mnie odtrącił
-Wiem. Widziałem jaka byłaś z tego powodu smutna szczególnie gdy byłaś z tamtym frajerem.
-Słucham?- spytałam nie wierząc w to co do mnie mówi
-Dobrze słyszałaś. A jak nie to idź do swojego kolegi on Ci na pewno to przetłumaczy.
-Harry nie wiem o co ci chodzi. Jesteś pijany chodź wracamy już do domu.
-Nie jestem pijany a tym bardziej nigdzie z tobą nie jadę. Wiedziałem, że każde dziewczyny są takie same. Myślałem, że ty jesteś inna ale się myliłem. Dobrze by ci było teraz jak bym pocałował pierwszą z rzędu laskę. Fajnie byś się kurwa czuła? Chyba nie. Ale to co ja czuję ciebie nie obchodzi.
-Harry czy ty siebie słyszysz? O co ty mnie oskarżasz? Potknęłam się i wpadłam na Nathana- próbowałam się uspokoić, ale nie potrafiłam. Łzy naciskały mi się do oczu coraz bardziej.- Zachowujesz się jak małe dziecko. Kłócisz się o byle co i do tego wyzywasz mnie od nie wiadomo kogo. Powiedz, że czekałaś już tylko na sex a teraz mówisz tak bo chcesz mieć jakiś powód aby się mnie pozbyć. Nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobiła. Nigdy bym nie pozwoliła cię zranić w przeciwności do ciebie. I tak dla twojej wiadomości Olivier jest…- próbowałam skończyć ale on nie chciał tego słuchać
-Mam cię już dość. Jak ja mogłem być z kimś takim?- powiedział a potem chciał wejść do środka.
Próbowałam jednak go zatrzymać, ale on tylko popchał mnie tak mocno, że upadłam na trawę i wszedł chwiejnym krokiem do domu.
Widząc to całe zdarzenie podbiegł do mnie Liam.
-Nic ci Diana nie jest? Krzyczeliście tak, że było was słychać w całym domu, na dodatek będziecie jutro w gazetach.-wskazał palcem na fotografa który robił pewnie zdjęcia podczas kłótni-Chodź odwiozę cię do domu a jutro pogadacie jeszcze raz na spokojnie i wszystko sobie wyjaśnicie.
-Nie mamy już czego wyjaśniać. Zostaw mnie.-odpowiedziałam i uciekłam stamtąd.
Zatrzymałam taksówkę która właśnie jechała w moim kierunku i poprosiłam pana aby zawiózł mnie do domu.
-Jak Harry mógł mi coś takiego powiedzieć? Mój Harry? Nie wierzę w to. Obiecał mi, że mnie nie skrzywdzi. Obiecał, że będzie zawsze przy mnie. Miał być moim szczęściem a nie cierpieniem.-mówiłam sama do siebie w myślach.
Nie mogłam się uspokoić. Miałam dość dzisiejszego wieczoru. Dość Harrego.
Kiedy jechaliśmy, po pewnym czasie usłyszałam pisk hamujących opon i zobaczyłam samochód który jechał na wprost nas. Poczułam silne uderzenie które napłynęło z przodu taksówki. Moc była tak silne, że aż uderzyłam głową w przednie siedzenie a potem wybiłam ręką szybę.
Pamiętam tylko jak przez mgłę jak ktoś do mnie coś mówił.
Pamiętam sygnał karetki i ból.
Ból który pochodził z każdej części mojego ciała.

________________________________________________________________

Przepraszam was że tak późno ale nie miałam za bardzo czasu.:c
 Choć jednak i tak mało osób tu zagląda i komentuje-obserwuje;(((
Rozdział może zawierać; brak przecinków, brak kropek i błędy ortograficzne ponieważ z takiego względu iż że nie chciało mi się setny raz tego czytać i poprawiać.
Mam nadzieję że wam się podoba;*
KOMENTOWAĆ KOMENTOWAĆ KOMENTOWAĆ!!!!!!
A przede wszystkim CZYTAĆ CZYTAĆ CZYTAĆ!!!!!
Do zobaczenia;**




Mina Louisa zabójcza <3